czwartek, 14 kwietnia 2011

krople rosy...





Mam je właśnie na uszach:) Stwierdziłam, że będą moje i tylko moje, jednak jak widać było w poprzednim poście, kamyczków mam dużo, więc jakby ktoś chciał, to mogę zrobić jeszcze jedną parkę(za sekundkę wrzucam je do SKLEPKU;)
A teraz już bardziej poważnie :) Kamyczki to gładkie brioletki ametystu czystości AA-AAA  (tak w ogóle dowiedziałam się wreszcie że brioletta to szlif kamienia nadające mu kształt gruszki, znany od 800 lat, ale największą popularność miał podobno w czasach wiktoriańskich:).Niesamowicie moim zdaniem skupiają promienie światła:) 
...poza tym wszystkim wyglądają jak krople rosy. Nie mogę uciec od tego skojarzenia. Mają delikatnie zielonkawe zabarwienie (czego chyba nie widać na zdjęciach;). Jak na razie nie miałam odwagi włączyć je w jakąś bardziej skompliowaną konstrukcje. Te niewielkie kamyczki (porównajcie sogbie wielkość kolczyka z biglem^^) są dla mnie jak na razie tak śliczne, że wydaje mi się, że skomplikowany oplot tylko zepsuł by wrażenie. W każdym razie, mam nadzieję, że pozbędę się tego przekonania, i wykorzystam wszystkie co do jednego, w jakiś dzikich leśno-naturalnych projektach:) I takà propos- mam zamiar dorobić sobie jeszcze wisiorek z tego ametystu:):):)