poniedziałek, 14 stycznia 2019

Praga...


Powinnam tutaj wrzucać definitywnie więcej fotek z Pragi bo to miasto jest naprawdę magiczne!

piątek, 11 stycznia 2019

biało!;)


Dostałam ten kryształ od dobrej znajomej i muszę przyznać, że nawet przez głowę mi nie przeszło, żeby zrobić z niego biżu. Fotografowałabym go z drugiej strony cały czas...

poniedziałek, 7 stycznia 2019

biało...




Śnieg już u mnie całkiem stopniał więc ratuje się jak mogę białą biżuterią. Ciekawa jestem czy jeszcze go zobaczę w tym sezonie;)

Dzięki za wszystkie miłe komentarze i uwagi i wybaczcie, że ostatnio mniej Was odwiedzam, ale czasu jak na lekarstwo. Moje noworoczne postanowienie to jednak poprawić się diametralnie pod tym względem;)

sobota, 5 stycznia 2019

1989


Dobre parę miesięcy temu sięgnęłam po tą książkę, i nawet teraz nie do końca wiem czy dobrze zrobiłam czytając ją.  Zaczęło się dosyć niewinnie, znajoma doradziła mi, że ta książka wciąga, jest naprawdę dobra no i czyta się co najmniej szybko. A że akurat wtedy szukałam jakiegoś klasyka literatury do przeczytania, a na dodatek w Empiku była wyprzedaż i mogłam ją kupić za dosłownie parę złotych, stwierdziłam, że zaryzykuje. 

Chociaż tytuł mówi o konkretnym roku, moje pierwsze wrażenie było, że mówi o teraźniejszości:) Orwell opisuje świat z wszechobecnymi ekranami, które potrafią nagrywać głos, szpiegować, o każdej porze i godzinie. No i jak tu nie mieć wrażenia że ta historia jest o teraz? Nie wchodząc w szczegóły jest to historia walki jednostki z systemem, za ślepym podążaniem za tłumem, walka o prawo do indywidualnego myślenia i działania. Ostrzegam uczciwie, że zaraz będzie spojler... jest to niestety walka przegrana. Chciałam ogromnie żeby główny bohater dał rade, nie poddał się, i tak było, przez dużą większość książki. Robił wszystko, dosłownie wszystko, żeby wyzwolić się z tego co go ograniczało. Tym bardziej porażka była sroga, że po wszystkim co główny bohater przeżył przegrał w najbardziej okropny z możliwych sposobów. Uwierzył że system jest jednak dobry, a przysłowiowy Wielki Brat jest kimś kogo warto podziwiać i pokochać...

Znajoma, z którą później rozmawiałam na temat 1989 powiedziała mi, że właśnie przez zakończenie, dzięki niemu, jest to książka naprawdę niesamowita. Trudno się z nią nie zgodzić, jednak nie mogę się zdecydować czy zakończenie sprawiło, że uwierzyłam w przegraną człowieka i pogodziłam się z otaczającym mnie światem, czy wręcz przeciwnie, sprawiło, że jeszcze bardziej chce udowodnić, że ta historia jeszcze nie ma zakończenia.

p.s. netflikowskiego serialu nie oglądałam;)

sobota, 22 grudnia 2018

Wszystkiego naj!


source - CLICK

Życzę Wam dużo szczęścia i miłości na Święta no i na Nowy Rok! Do zobaczenia w 2019! :)


czwartek, 20 grudnia 2018

M.


Makbet... Mam do tej historii szczególny sentyment po niesamowitej ekranizacji z 2015. Film kompletnie wciągnął mnie i zaczarował. Ponowne przeczytanie po filmie oryginału było jak wisienka na torcie. Dlatego nie mogłam sobie odmówić przeczytania książki Jo Nesbo. Połączenie kanwy skandynawskiego kryminału z kanwą szekspirowskiej sztuki od początku wydawało mi się odrobinę niezwykłe, ale cóż, zaryzykowałam. Miałam głęboką nadzieję, że Jo Nesbo stworzy z tego coś mrocznego i intrygującego. Że stworzy swoją własną historię  gdzie dla uważnego czytelnika możliwe będzie odnalezienie makbetowskich elementów. 

Niestety, moim zdaniem J.N. za bardzo chciał być wierny oryginałowi. Skończyło się więc, według mnie przynajmniej na dziwnej adaptacji Szekspira. Fakt faktem w realiach współczesnych, z gangami, narkotykami i całą resztą, ale i tak wyszła z tego nienajlepsza kopia zamiast pasjonującego kryminału...

piątek, 14 grudnia 2018

Pierścienie...





Jestem już dosyć przyzwyczajona do pewnych wzorów i kształtów jeżeli chodzi o tworzenie biżu i czasem nie jest mi  łatwo wyjść poza te ramy. Jakiś czas temu stwierdziłam, że spróbuję, i że stworzę coś innego. Przegrałam na całej linie bo jak się okazało, mój naszyjnik przypominał wszystko oprócz dwóch listków które tak naprawdę chciałam stworzyć. No cóż, bywa. Pierścienie, które pokazuje wam dzisiaj powstały całkiem bez presji. Tak same z siebie. I co podkreślam (bo pewnie nie widać tego na pierwszy rzut oka;) są troszkę inne od tego co zazwyczaj robię. Czy warto było naciskać na siebie wcześniej, nie mam pojęcia. Ale pewnie byłoby fajniej gdyby wychodzenie ze strefy komfortu były łatwiejsze niż zazwyczaj jest... Koniec końców, mam nadzieję, że biżutki się podobają!

środa, 12 grudnia 2018

Ferdydurke!



Ferdydurke... To jest temat rzeka dla językoznawców, literaturoznawców i innych... znawców. Ja postanowiłam wrócić do tej książki, (którą chyba wszyscy studiowali dogłębnie w liceum) bo to przecież klasyka, którą każdy Polak znać powinien. Trochę z poczucia obowiązku, trochę ze świadomości, że ostatnio książkę polskiego autora czytałam, kiedy wciągnęłam się w Sapkowskiego, zaryzykowałam i zaczęłam czytać.

Nie będę się zagłębiać w niuanse, które nie do końca są dla mnie jasne. Dla mnie osobiście jest to książka skomplikowana językowo, którą czasem czyta się ciężko, czasem wręcz przeciwnie. Gombrowski zdecydowanie popisuje się, ale też i ma czym bo jego umiejętności językowe są naprawdę jak dla mnie niesamowite.
Z drugiej strony, kiedy ostatnio ktoś zapytał mnie o czym jest książka którą czytam, to nie umiałam odpowiedzieć. Fabuła tam nie jest ważna, takie mam wrażenie. Jest to parę punktów wokół których autor stworzył słowny wszechświat. Po przeczytaniu jednak, miałam wrażenie że jest to książka mądra. Pomimo całego wirtuozostwa słownego. Bo mówi o czymś co jest było i będzie aktualne. Każdy ma swoje maski, swoje "gęby". Z niesamowitą łatwością też przypisujemy je innym. To jak się zachowujemy jest zależne od tego kto nas obserwuje. My też oceniamy innych na podstawie tego co widzimy. Pytanie więc jest takie, kiedy jesteśmy tacy "na prawdę". Kiedy przestajemy grać i jesteśmy po prostu sobą. Moim zdaniem Gombrowski odpowiada - nigdy. 

poniedziałek, 10 grudnia 2018

blue



Brakuje mi śniegu w  grudniu. Chyba już gdzieś kiedyś o tym wspominałam. Ale tak to już ostatnio bywa. Zima przychodzi zazwyczaj w nowym roku, i zostaje na długo tak że w marcu już tęsknie za ciepłem  i późnymi zachodami słońca. Chyba odzwierciedla się to czasami w biżuterii którą tworzę, w kolorystyce którą wybieram. Ale tylko czasami. Dlatego tak lubię tworzyć "mystery boxy" w moim etsowymi sklepiku które są dostosowane do aktualnej pory roku. Zastanawiałam się jak spersonalizować takie boxy, pory roku wydały mi się najbardziej odpowiednim punktem odniesienia. Ciekawa jestem czy wy też tęsknicie za śniegiem?

czwartek, 6 grudnia 2018

po prostu biżu



Święta już blisko, mi natomiast daleko  do świątecznych biżutów. W tamtym roku nawet próbowałam zrobić coś bardziej zimowego. Jakąś choinkę czy śnieżynkę. W tym roku odpuściłam i może troszkę tylko przez jakiś czas skupiłam się na zimnych/zimowych kolorach (ale tak naprawdę, to szybko mi przeszło). Najlepiej się czuję chyba w jesiennych barwach. A więc, chociaż święta są blisko, to mam dzisiaj do pokazania naszyjnik z kwarcem. Kamień sam w sobie jest piękny, natomiast dosyć niespotykanym problemem był dla mnie fakt, że jest przeźroczysty (mniej lub bardziej), więc musiałam naprawdę uważać jak będzie wyglądał tył naszyjnika. Wspaniały nie jest, od razu przyznam, ale ostatecznie cieszę się z tego jak wyszedł.
Tym czasem im bliżej świąt tym zawsze mniej jakoś czuje ten nastrój. Może ze śniegiem przyjdzie poprawa;)

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Wywiad z wampirem...



Każdy chyba oglądał Wywiad z wampirem, mam jednak wrażenie że nie wielu go czytało. Ja swoją kopię książki dostałam niedawno, i z zaciekawieniem zagłębiłam się w historię Luisa i Lestada. Jeszcze nie skończyłam czytać, jestem bodajże w połowie, jednak wiem już że książka mi się podoba (a ostatnio nie jest łatwo zadowolić moje czytelnicze gusta). Film był naprawdę wciągający i pięknie zrobiony, a książka moim zdaniem jest niesamowitym uzupełnieniem filmu (chociaż przecież powinno być na odwrót!). To jakby wejść do głowy Brada Pitta albo Toma Cruisa i zgłębić ich mroczne wampirze myśli. Mam nadzieję, że dalsza część będzie równie wciągająca jak dotychczas. Poważnie też rozważam obejrzenie filmu jeszcze raz w jakiś zimowy wieczór, z lampką czerwonego wina w ręce... Na razie czytam i czytam kiedy tylko mogę...  

sobota, 10 listopada 2018

WYNIKI!!!


Czas ogłosić wyniki rozdawajki. Bez zbędnych wstępów;), naszyjnik wygrała:
Time to announce the winner of my little giveaway. Contrats to:

Pani Komoda z  http://noweledomowe.blogspot.com/

Zwyciężczynię proszę o mejla z danymi do wysyłki:)
Ogromnie gratuluje i dziękuję wszystkim za udział w zabawie i podzielenie się ze mną Waszymi jesiennymi przemyśleniami!:)

Thank you all for taking part and sharing with me your autumn thoughts!!!:)

poniedziałek, 5 listopada 2018

Z targu staroci...



Po pierwsze, dzięki za wszystkie miłe komentarze! Ostatnio ogromnie nie mam czasu na blogowy świat, ale postaram się poprawić!

Po drugie, to znalazłam te zawieszki na targu staroci. Definitywnie przepłaciłam, niestety marnie się targuję, ale koniec końców, kolczyki wyszły całkiem ciekawie. Zawieszki delikatnie wyczyściłam, żeby wydobyć ich ornament i dodałam perełki od Swarovskiego. Nic więcej nie było potrzebne.

Przy okazji przypominam o GIVEAWAY!:) nadal można się zapisywać:)
***
Thank you so much for all the lovely comments! They are always truly appreciated!
I've found this lovely charms at flea market. I definitely paid too much for them, I can't really bargain but still, in the end, I think that this earrings looks pretty nice. I cleaned the charms a bit, added pearls from Swarovski, and after that, nothing more was needed.

I want to remember you about my GIVEAWAY. You can still sign in:)

piątek, 19 października 2018

zielono




Pierścionek stary, ale fotki nowe:) Jakoś tak się zakurzył na moich etsowych półkach więc postanowiłam odświeżyć trochę ten projekt, chociażby nowymi fotkami.
Przy okazji przypominam o GIVEAWAY!:) nadal można się zapisywać:)
***
The ring is old but photos are new. This design got a bit dusty so I decided to refresh it with new photos. In the meantime I want to remember you about my GIVEAWAY. You can still sign in:)

wtorek, 9 października 2018

Jesienna rozdawajka



CLOSED/ZAMKNIĘTE

Dzięki śliczne za wszystkie piękne komentarze. Chyba zainspirowały mnie to tej małej zabawy, a poza tym już od jakiegoś czasu chodzi za mną giveaway:) a że jesień, Halloween i Andrzejki są już całkiem blisko, pomyślałam, że księżycowy naszyjnik będzie jak znalazł na tą okazję. Zasady jak zwykle. 

1. komentarz pod postem, dajcie znać za co lubicie jesień/halloween/andrzejki:) 
2. umieścić zdjęcie z linkiem do zabawy na swoim blogu, najlepiej w pasku bocznym/ lub napisać o zabawie post/ lub umieścić info o blogu na facebooku/insta/itp (wtedy proszę o linka żebym mogła polubić:) 
3. Obserwować bloga 4. powrócić na bloga 10 listopada, na wyniki:)... i to chyba wszystko:) Zapraszam serdecznie do zabawy!

***
A little giveaway for you to celebrate autumn!If you want to wint this necklace you have to:
1.write a comment under this post, please let me know why you like autumn season or Halloween!
2. Post a blog post or a photo with a link to the giveaway on your blog/facebook/or other social media. (please give me the link to your page!:)
3. Follow my blog 
4. Return on 10th of November to see if you win:)... and that's all:) Giveaway is worldwide open!


sobota, 6 października 2018

back in time



Pamiętam dobrze jak pare a nawet paręnaście lat temu takie naszyjniki były bardzo popularne. Nawet jeżeli już nie są, to fajnie było wrócić do takich zawieszek. Wyszedł naszyjnik wire wrapping prawie w stylu vintage;)
*
I remember well the time when such glass pendants were very classy and popular. I guess it was at least few years ago, so it was fun, kind of going back in time, and in the end I made a wire wrapped necklace in almost vintage style;)