Stwierdziłam, że zasługuję na chwilę przerwy kiedy mój laptop zaczął się pocić i kleić... W pokoju duszno, wręcz gorąco a otwieranie okien nic nie daje, więc postanowiłam rezolutnie, że jak już ma być gorąco, to najlepiej w parku. Powędrowałam sobie więc w okolice najbliższej zielonej przestrzeni. Mam to duże szczęście, że mieszkam w pobliżu parku szczytnickiego po którym można wędrować i wędrować:) podczas mojego wędrowania odkryłam, że zaczyna kwitnąć już jaśmin! co ogólnie bardzo mnie cieszy gdyż uwielbiam jego zapach.
To moje wędrowanie było o tyle miłe, że trawniki w parku pozostawiono jak na razie bez opieki. Rośnie sobie więc wszystko bujnie, a ja się cieszę, bo wygląda to bardziej jak dzika łąka niż miejski park:)
Na koniec chciałam jeszcze pokazać parę fotki. Jestem fanką wszelakiej architektury Wrocławia, chociaż muszę szczerze przyznać, że w ogóle się na niej nie znam. Najbardziej zachwycają mnie poniemieckie wille i kamieniczki, natykając się na ogromny dom z wieżyczkami, nie mogłam się powstrzymać od focenia. W pewnym momencie czułam się nawet jak bandzior przygotowujący napad. Tu zbliżenie, tam zbliżenie, a wszystko zza drugiej (parkowej) strony ulicy. Pomijając tą kwestię, podziwiając tą budowlę zamarzyła mi się komnata w wieży...;)
A na koniec, letnio-pomarańczowy akcent, czyli część zabudowań obserwatorium;)
No i jak to nie lubić Wrocławia;)





