Wszystko aż tętniało zielenią. Zakole pokryte było piękną rzęsą i grążelami (tak to się chyba nazywa;) A woda była czyściutka, i ujawniała wszystkie brudy które zdążyły zapaść się w dno ;)
A na koniec, kiedy myślałam, że nic mnie już nie zdziwi okazało się, że na końcu drogi stoi pałacyk. Zrobiłam tylko dwie fotki,bo obwarowany był z wszystkich stron, i miałam wrażenie że za chwilę wyskoczą jacyś ochroniarze i odbiorą mi komórkę;)
Dlatego też fotki tylko z daleka. Później trochę poszperałam, i chociaż nie znalazłam żadnej informacji co się tam teraz znajduje (mam wiele różnych dzikich teorii), to chyba zalazłam zdjęcia jak pałacyk wyglądał kiedyś:)Tak mi się wydaje, że to ten, ale w sumie mogę się mylić;) Zdjęcia zaczerpnięte z cudnej strony o WrO
Ależ mi post wyszedł długi;)






