poniedziałek, 14 listopada 2011


Czuję troszkę, jakbym odzwyczaiła się od pisania postów, tak przeraźliwie długo (w moim odczuciu) mnie tu nie było, chociaż to raptem parę dni. Ale do rzeczy. Nie było mnie, bo postanowiłam w długi weekend odwiedzić nasze stołeczne miasto - Warszawę, w której dotychczas byłam wyłącznie tylko przejazdem. Jak to ja, postanowiłam nie brać aparatu, bo przecież nie będzie czasu... i chociaż czas był, to zimno było tak okropnie, że pewnie i tak nie byłabym w stanie robić zdjęć. Powstały więc dwa zdjęcia, w komórce, których nie umiem przenieść na komputer (moja komórka ostatnio niezłomnie buntuje się w najmniej odpowiednich momentach). Żeby dopełnić obraz, jedyną pamiątkę na którą się zdecydowałam to podkładeczka pod kubeczek z muzeum Chopina, do którego nie weszłam bo nie było już biletów;)

Przyznam jednak szczerze, że Warszawa mi się spodobała. Pozwiedzałam, pooglądałam, jeździłam metrem i nawet widziałam pobojowisko po manifestacjach;) Z podkładki też jestem zadowolona^^