Światło ma w sobie magię. Czuję to tym bardziej im mniej jest go w tych dniach. Szukam więc światła tam gdzie tylko mogę, a niestety nie jest to zbyt łatwe (mam pokój od zachodniej strony) Leżę w łóżku chora (znowu!),i staram się nie wychlać nawet odrobiny palca poza obszar łóżkowego ciepła i wygody. Szaruga na zewnątrz na pewno nie pomaga - patrzac przez okno wydaj mi się, że ciemno zaczyna się robić tuż po 11, a noc zaczyna się po 15. W planach mam więc przeprowadzkę na wybrzeże morza śródziemnego.
Tym czasem szukam świetlnej magii gdzie tylko mogę. A więc - zdjęcie powyżej ściągnięte z internetu(NG) zawitało na moim laptopie i stało się tapetą numero uno.
Po drugie poszperałam trochę w swoich zdjęciowych archiwach. Będąc w domu bawiłam się światłem, aparatem i fiołkami na kuchennym parapecie. Zawsze wydawały mi się takie zwyczajne, no i szybko usychały. A tym czasem wystarczyło im dać trochę światła... ;)



