piątek, 25 lutego 2011

różany ogród







 Problem z tensha jest taki, że najchętniej nadziała bym je na szpilkę zrobiła pentelką i nic więcej nie dodawała (oprócz bigla;) Wydaje mi się, że każde nadmierne skomplikowanie odciągneło by uwagę od korali, a to one są przecież "gwiazdą wieczoru". Inna sprawa, że najbardziej do nich pasuje moim zdaniem srebro, ktore skończyło mi się już jakiś czas temu, i którego jakiś czas temu postanowiałam nie zamawia no i nivy po co, jak mam miedź. Tak więc leżały sobie moje różane koraliki jakiś czas spokojnie nie niepokojone, aż nadszedł CZAS ;)
Nie zrażona tymi licznymi problemami i rozmyślaniami postanowiłam spróbować, bo tenshy mam dużo ( :D ), a od próbowania jeszcze nikomu nic złego się nie stało:) Wyszły takie oto cosie. To co mi się w nich podoba, że podczas noszenia słodko dyndają na uchu, a biała kuleczka  przyciąga wzrok podkreślając zarazem linię szyi. Jeżeli chodzi o wątpliwości i rozterki dotyczące tworzenia z japońskimi koralikami - nadal pozostały, ale z drugiej strony wciąż mam dużo korali by próbować i ewentualnie uczyć się na błędach;)