czwartek, 31 marca 2011

fiołkowe księżyce




Osobiście nie przepadam za fioletem w kolczykach, głównie dlatego że trudno jest go właściwie sfotografować. Naprawdę rzadko udawało mi się uchwycić ten właściwy odcień. Zawsze  na zdjęciach wychodził minimalnie inny. Oczywiście teoretycznie nie ma to znaczenia, i pewnie ustawienia komputera zmieniają kolor bardziej, niż ja;) Jednak kiedy pierwszy raz robiłam zdjęcia fioletowym kolczykom pamiętam, że kolor nie był nawet bliski do prawdziwego...
Tą niewielką parkę zrobiłam chyba tak troszkę na rozruszanie palców. Pomiędzy chwilami, gdyż i cieplej się robi na zewnątrz tym czas szybciej płynie. A w tej chwili chętnie zatrzymała bym go trochę w miejscu:)

A z ciekawszych wiadomości - widziałam pierwszego bociana!;) Spacerował sobie spokojnie na trawnikach akademików politechniki, parę metrów od jednej z ruchliwszych ulic Wrocławia:) Na bocianach się nie znam, ale raczej kojarzyły mi się z polną łąką niż centrum miasta... Czas dopijać kawkę i ruszać w miasto;) Mam nadzieję, że jest u Was tak słonecznie jak u mnie:D