Patrząc na to zdjęcie chciałabym napisać, że wędrowałam po dzikich ostępach tygodniami, czekałam godzinami w ukryciu by wreszcie zobaczyć i uchwycić "na kliszy" stado dzikich jeleni. Niestety, prawda jest bynajmniej o niebo bardziej prozaiczna. Pewnego dnia, zagnana letnią nudą wybrałam się do miejscowego mini zoo. Kiedyś pamiętam były tam nawet małe dziki, i to z zamiarem ich sfotografowania ruszyłam "na wyprawę". Niestety dzików nie zastałam w ogóle (aż boję sie myśleć, co prawdopodobnie się z nimi stało), natomiast po ogrodzonym terenie biegało stadko jeleni (?tu znów wykaże się ignorancją bo pewnie gatunek jakiś inny, tym niemniej zawsze tego rodzaju zwierzaki nazywam jeleniami lub sarenkami;). Muszę jednak przyznać że stadko uciekało przede mną ile sił w nogach;) Jaki morał z opowieści? Chyba żaden, mam nadzieję, że zdjęcie się podoba, no i że kiedyś uda mi się sfotografować również jakieś w pełni dzikie zwierze. Chociaż przyznam szczerze, że wątpię bo niestety nie grzeszę cierpliwością fotografa przyrody...
Na koniec jeszcze dwa zdjęcia w kolorze;)


