Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

:)

photo from HERE* zdjęcie zaczerpinięte z CLICK

Jestem kompletnie zakochana w tym etsowym sklepiku(CLICK:) Nie jestem zwolenniczką szczurów no chyba że wyglądają własnie tak. Nie miałabym nic przeciwko goszczeniu takowych we własnych czterech kątach:)
*
I am totally in love in this etsy shop (click HERE to see the shop!:) I am not big fan of rats, unless they look like that! I wouldn't mind have such cute rat in my own house:)

czwartek, 30 maja 2013

zielonooooo miiiii ;)



Obiecana zielona ważka, tym razem z troszkę innymi skrzydełkami. A do kompletu zielony pierścień... :)


czwartek, 17 stycznia 2013

wro






Wrocław tej zimy jest taki troszkę ponury, ale moim zdaniem w dosyć intrygujący sposób:) Jest jeszcze śnieg, a to już i tak wiele.  Zdjęcia są z mojego telefonu, także dlatego za jakoś z góry przepraszam!
Żeby post był jednak trochę hendmejdowy, mam do pokazania ławicę wielorybów, które jakiś czas temu pojawiły się chyba na blogu, ale tylko jako pojedyncze sztuki... Nawet odrobinę wkomponowały się kolorystycznie w dzisiejszy post.


czwartek, 29 września 2011

zoo






wrocławskie żeby było dokładniej. Byłam już tam parę razy, ale zawsze zapominałam zabrać ze sobą aparat.Tym razem więc całkowicie zaszalałam ze zdjęciami. Wierzcie mi, że tutaj zaprezentowane to tylko niewielka część.  W każdym razie moim ulubionym jest małpka śpiąca na brzozie...;)

wtorek, 16 sierpnia 2011

dziko

Patrząc na to zdjęcie chciałabym napisać, że wędrowałam po dzikich ostępach tygodniami, czekałam godzinami w ukryciu by wreszcie zobaczyć i uchwycić "na kliszy" stado dzikich jeleni. Niestety, prawda jest bynajmniej o niebo bardziej prozaiczna. Pewnego dnia, zagnana letnią nudą wybrałam się do miejscowego mini zoo. Kiedyś pamiętam były tam nawet małe dziki, i to z zamiarem ich sfotografowania ruszyłam "na wyprawę". Niestety dzików nie zastałam w ogóle (aż boję sie myśleć, co prawdopodobnie się z nimi stało), natomiast po ogrodzonym terenie biegało stadko jeleni (?tu znów wykaże się ignorancją bo pewnie gatunek jakiś inny, tym niemniej zawsze tego rodzaju zwierzaki nazywam jeleniami lub sarenkami;). Muszę jednak przyznać że stadko uciekało przede mną ile sił w nogach;) Jaki morał z opowieści? Chyba żaden, mam nadzieję, że zdjęcie się podoba, no i że kiedyś uda mi się sfotografować również jakieś w pełni dzikie zwierze. Chociaż przyznam szczerze, że wątpię bo niestety nie grzeszę cierpliwością fotografa przyrody...

Na koniec jeszcze dwa zdjęcia w kolorze;)



czwartek, 28 lipca 2011

B.


Naszła mnie dzisiaj ochota na fotografowanie, więc chwyciłam aparat i akurat nawinął mi się mój pies^^ Postanowiłam więc ją ponękać, bo uważam, że moje zwierzę jest co najmniej słodkie i kochane. Zawsze jest głodna, nie cierpi być sama, no i jak się okazało strasznie trudno zrobić jej fotkę, bo gdy tylko zauważy wycelowany w nią aparat cieszy się okropnie, następnie zaczyna być podejrzliwa, po czym czmycha gdzie pieprz rośnie. Żeby ją zbytnio nie maltretować, skończyło się wyłącznie na paru ulotnych ujęciach. Kto wiem, może jeszcze kiedyś, gdy będzie słodko i niewinnie odpoczywała w cieniu drzew, podkradnę się, i uda mi się zrobić jeszcze parę fotek...



 A tak o samym psie, to jest to labrador^^ o dźwięcznie brzmiącym imieniu Brenda (chociaż oczywiście nikt już na nią tak nie mówi, a w zamian, w użyciu jest mnóstwo zdrobnień i przezwisk;)

piątek, 15 lipca 2011

nowi lokatorzy

Mam nowych lokatorów pod dachem;) Od czasu do czasu cichutko popiskujują kiedy ich rodzicielka nadlatuje ze smakołykami. Zdjęcie troszkę niewyraźne, ale to dlatego, że nie chciałam zbyt blisko podchodzić do tych drobinek z moim wielgaśnym aparatem, żeby przypadkiem nie poczuły się niekomfortowo;)

poniedziałek, 7 marca 2011

ha, kotek!


To nie tak, że jestem fanką zdjęć małych kotków:) Przeważnie staram się im oprzeć, nie piszczeć wysokim głosikiem na widok każdego małego zwierzaczka jest trudno, ale staram się jak mogę.  Tym razem jednak poległam na całej linii. Piszczałam, otłuściłam komputer, rozczuliłam się i ponownie chciałam "przytulić" to maleństwo ;) Niestety nic na to nie poradzę, maleńkim kotkom naprawdę ciężko jest się oprzeć;)

wtorek, 8 lutego 2011

tym razem - rybka


Mówiłam Wam już że uwielbiam "Gdzie jest Nemo"? :)


A na sam koniec -  Google poinformowało mnie dzisiaj, że 8 lutego 1828 roku urodził się Juliusz Verne,  autor "20 tysięcy mil podwodnej żeglugi". Zaczytywałam się w jego książkach w młodości,  każdemu więc kto nie czytał serdecznie polecam:)

sobota, 8 stycznia 2011

ptaszko-rybka i kot grubasek





Zrobiłam ostatnio dwie zakładki do książki. Pierwsza to wiosenny ptaszek (lub rybka, ale raczej ptaszek;) druga natomiast to kot grubasek (wyszedł troszkę gorzej ale i tak go lubię;) 

Poza tym za oknem deszcz - co trochę mnie cieszy bo wydaje mi się, że to już jakaś zapowiedź wiosny (całkowicie pomijam fakt że jest początek stycznia:) Na koniec dzisiejszego super krótkiego posta - Grubasek:)



środa, 27 października 2010

lilie wodne i ZNOWU sówka:)





Repus to trudna sprawa. Dzisiaj troszkę przykładów, nie do końca udanych i mnie zadowalających. Po pierwsze lilia wodna, z perełkami słodkowodnymi a po drugie - sówkowy wisior z agatem mszystym. Kiedy się brałam pierwszy raz za tą technikę wydawało mi się, że co może byś trudnego w czymś takim. Okazało się, że zrobienie prostej linii kropeczek tej samej wielkości nie jest takie łatwe i proste. Ale nie poddaje się, i na pewno jeszcze kiedyś spróbuje:)

poniedziałek, 4 października 2010

sowia rodzinka plus










Do rodziny dołączył ostatnio duży śnieżnobiały puchacz oraz niewielka błękitna sówka. Tak jakoś je polubiłam w pewien przekorny sposób. Brakuje mi bowiem ostatnio weny, powtarzam się, powtarzam wzory, szukam. 
Chciałam Wam także bardzo podziękować za wszystkie komentarze.  Cieszy mnie to, że może kogoś ta biżuteria zainspiruje, może komuś po prostu się podoba:) Chodziłabym dumna jak paw, gdybym tylko nie czuła ostatnio tej ciągłej powtarzalności;) A żeby spróbować się z niej otrząsnąć, stworzyłam kotka o czekoladowym sercu. Jest niesforny jak wszystkie moje miedzianozłote zwierzątka, i chyba dlatego pałam do nich jakąś taką sympatią.  Po głowie chodzi mi koliber, ale jak na razie czeka cierpliwie na przypływ brakującej weny:) Buziaki w ten słoneczny dzień i .. kotek;)