czwartek, 31 maja 2012

jakoś tak...



Dalej zaczytuje się w "Pieśniach lodu i ognia" (okazało się, że znajomy znajomego ma chyba wszystkie części i na dodatek, chętny jest pożyczyć:), w międzyczasie więc chciałam pokazać zimowe kolczyki. Jakoś tak od czasu do czasu zdaje sobie sprawę, że już prawie czerwiec, że już prawie pół roku minęło od stycznia, a wydaje mi się, że tak jeszcze nie dawno było -20 stopni, mróz szczypał w uszy a ja tęskniłam do śniegu... Dobrze, że takie przebłyski "świadomości" mam tylko do czasu do czasu. Przeważnie jednak cieszę się "prawie latem", podziwiam bujną naturę  (biedronkowa różyczka rozkwila w pełni), i cieszę się, że nasze pory roku trwają tylko po parę miesięcy a nie tak jak w książce parę lat:) A na koniec dzisiejszego postu, jako że tak nostalgicznie i wspominkowo mi się zrobiło -  pierścień jak najbardziej letni, który powstał już jakiś czas temu (mam nadzieję, że jeszcze go nie pokazywałam, a jak tak, to trudno^^)



2 komentarze:

earringArt pisze...

urzekły mnie kolczyki. Bardzo fajne rzeczy tworzysz. Miło ogląda się Twojego bloga :) Zapraszam także do mnie. Szczególnie na moje konto na facebooku, gdyż organizuje mały konkurs-rozdawnictwo. Można wygrać w nim bransoletkę mojego autorstwa.
www.facebook.com/EarringArt

Pozdrawiam :)

Beata pisze...

Jest rewelacyjny!!!