W tym roku postanowiłam omijać walentynki szerokim łukiem. Bo chociaż idea święta jest godna pochwały to szum wokół niego już chyba niekoniecznie. A jako że ostatnio znów brak mi czasu, to w przeciwieństwie do ostatniego roku nie zamawaiałam żadnych czerwonych korali a serduszkowe motywy chciałam zostawić w spokoju. No i oczywiście nie dało się. Pomysł na pierścień przyszedł już w trakcie robienia go. Na początku miała to być zwykła miedziana obrączka ale jakoś tak czegoś mi w nim brakowało. I ostatecznie na środku obrączki wylądowało jak najbardziej walentynkowe serduszko;)

