środa, 22 maja 2013

różne takie i owakie


Dzisiaj wreszcie udało mi się zabrać do pracy, a czekało już na mnie parę zaległości do nadrobienia. Chociaż może ze zdjęcia nie widać, to zaczęte już mam 3 pary kropelkowych kolczyków, 2 pary księżycowych, jedna para jeszcze bliżej niesprecyzowana i jako wisienka na torcie kształt sowy. Co z tego wszystkiego wyniknie, pewnie czas pokaże. Tymczasem mam przerwę i siorbię moją ulubioną ostatnio kawę...


Wzięłam z półki tak troszkę z ciekawości, troszkę z przekory (uczę się ostatnio pić kawę parzoną;). Przyznam, że jestem chyba takim troszkę podrabianym kawoszem, bo przez studia piłam prawie tylko rozpuszczalną (wiadomo trzeba było się zaadaptować do nowego otoczenia;), jednak jakiś czas temu zostałam uświadomiona, że taka prawdziwa kawa to ta parzona, z fusami, ziarenkowa... ;) Trzeba było spróbować, nie było wyjścia. Moje pierwsze podejście uważam za średnio udane, więcej było pracy i fusów niż przyjemności, aż do czasu kiedy trafiłam na TĄ! Nie żeby była niesamowicie smaczna, ale ten aromat.... Gdybym mogła wciągałabym ją przez nos;) Ma cudowny zapach kawy z orzechami. Taki ziemisty a zarazem delikatny. W planach mam zakup następnej paczuszki! Tymczasem kawy w kubku właśnie mi zabrakło, więc i czas zabrać się ponownie za kropelki, księżyce i sowy...

4 komentarze:

alicjamagdalena pisze...

Łaał fantastyczna ta kawa, będę ją miec na oku :)) Powodzenia w pracy:)

Avrea pisze...

ja lubie z ekspresu cisnieniowego :) truskawki w smietanie :)

kajkosz pisze...

Oj, jak ja lubię takie pyszności! Choć na taką jeszcze nie trafiłam nigdy
Odkąd jestem na studiach nauczyłam się pić kawę z 3 łyżeczek w filiżance, bez cukru ani mleka, no bo musi się jak najwięcej kofeiny wchłonąć;) I, co dziwne, takiemu łasuchowi jak ja przestała smakować słodzona cukrem! Ale syrop 'irish cream' z uczelnianej Kafki nadal jest nie do przebicia, choć bardziej słodki niż cukier ;)

Ewelina J-K pisze...

Uwielbiam kawę :)Z chęcią bym się takiej napiła :)