piątek, 17 września 2010

chciałabym




Bardzo lubię tą melodie. Dlatego, że jest z filmu/powieści do którego/której mam ewidentną słabość, oraz że jest w miarę prosta i moje niewielkie zdolności pianistyczne pozwalają mi się od czasu do czasu wyładować na pianinie za jej pomocą. Również dlatego, że utwór nazywa się "Lizz on the top of the world" - gra akurat wtedy kiedy główna heroina stoi na skraju urwiska wpatrując się zmrużonymi oczami w nieogarniętą przestrzeń która się przed nią rozpościera. Bardzo więc lubię tą melodię, bo za każdym razem kiedy ją słyszę, mam przed oczami tą spokojną, piękną i nieograniczoną przestrzeń...
Poza tym tak, wiem, mam zbyt duże zamiłowanie na "neogotyckich" romansów;)

1 komentarz:

Aditu pisze...

Jej to Ty grasz jeszcze na pianinie?? Jednak co prawda to prawda jak człowiek utalentowany to potrafi prawie wszystko;p Moja siostra cioteczna też potrafi grać, u mnie niestety słuch muzyczny raczej nie najlepszy;p Ale przynajmniej jakiekolwiek talenty się ma;p