Mogę chyba powiedzieć, że weekend miałam płodny ;) Turkusowe koraliki (chociaz ten turkus troszke ciemny i matowy, no ale może taka odmiana (?), i oksydowana miedź. Z hollywoodskim klenotem nilu to jednak chyba nie ma nic wspólnego ;)
* a więc dzięki podpowiedzi Ipsy oświadczam, że prawdopodobnie jest to barwiony howlit, i uroczyście zmieniam etykietke :)