Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzedane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzedane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 stycznia 2011

jabłkowy smak





Przeczytałam ostatnio bardzo fajną myśl na jednym z hendmejdowych portali dotyczące twórczości wszelkiego rodzaju. Mówiło że: jeżeli kochasz to co robisz to inni też to pokochają, i w ten sposób dzięki tobie świat stanie się odrobinę lepszym, cieplejszym miejscem :)

* artykuł był po angielsku więc moje tłumaczenie może nie być doskonałe ;]
** kamień w kolczykach to kwarc jabłkowy, więc tylko krok dzielił mnie od skojarzenia z jabłkowym sokiem i jego aromatem i smakiem ;]

środa, 10 listopada 2010

morskie




Zasypuje Was ostatnio postami, ale mam cichą nadzieję, że nie zanudzam równocześnie. Powód jest dosyć prozaiczny - ostatnio jakoś mi twórczo. Czasem bardziej, czasem mniej, ale ciągle coś spod tych moich palców wychodzi. Jednak im bardziej mi twórczo, tym mniej mi się chce te moje tworki fotografować. Tak jakby tworzenie biżuterii odebrało mi siły na jakiekolwiek inne "artystyczne" działania. Także fotki pewnie nie najlepsze, ale jakieś są. Postaram się poprawić:)
Z tymi kolczykami też sprawa była ciekawa. Za pierwszym podejściem namotałam je i omotałam z każdej możliwej strony.  Po czym stwierdziłam, że tego wszystkiego jest za wiele. No i cięłam, odginałam, wyrzucałam, aż zostało to co widzicie. Ascetyczne w formie, ale mam do takiej prostoty słabość:)

wtorek, 2 listopada 2010

naszyjnik zaklinaczki





Zastanawiałam się co wam dzisiaj, tak z samego rana pokazać, no i zdecydowałam się na takie niedawno stworzone przeze mnie coś:) Naszyjnik został wykonany na specjalne zamówienie. Muszę się przyznać, że nie jestem wielką fanką zamówień. Przez większość czasu wolę tworzyć coś nowego, realizować pomysły które wpadają i co gorszą często wypadają mi z głowy bardzo szybko. Tym razem było inaczej. Okazało się, że powinny być zawijasy i kształt łezki (jak w kolczykach które kiedyś wykonałam). Początkowo zastanawiałam się nad powieleniem pomysłu z kolczyków ( jestem niestety leniwa;), no ale kiedy zabrałam się do pracy, okazało się że ten zawijasek lepiej wygląda zakręcony w tą stronę a drugi w inną. Jak miło mi się pracowało z tym naszyjnikiem:) Czasami mam tak, że po prostu daje się ponieść. Tak jakbym nie miała całkowitej kontroli nad tym co robię. Teoretycznie to źle, bo trzeba mieć kontrolę nad pracą którą się wykonuje, z drugiej strony takie tworzenie, swobodne i nieskrępowane niczym, jest po prostu przyjemnym uczuciem:) Naszyjnika jeszcze nie pokazywałam Pani, która zamawiała. Mam nadzieję, że się spodoba. Dużo w tym naszyjniku jest swobody, ciepłych uczuć, chociaż jest także, mam nadzieję, odrobina tajemnicy.
A tak z dodatkowych wiadomości - sówka która powędruje do jednej z trzech osób, które zostaną wylosowane w moim candy jest już gotowa:)

piątek, 1 października 2010

baroque - odsłona druga






Nie mam ostatnio weny, więc stworzyłam coś na bis. Pewnie wszystkim wzór znany bo można go wygrać w candy ;)  Więc bez dalszego gadania - miedź i jaspis silver leaf.

wtorek, 21 września 2010

oh sunny day

Słonecznie mi dzisiaj, a co za tym idzie, słoneczne także będą zdjęcia:) Lubię chwytać promienie, szczególnie w fotkach, niestety nie są one wtedy chętnie akceptowane przez galerie internetowe, więc rzadko to robię. Dzisiaj zrobiłam mały wyjątek:)

poniedziałek, 20 września 2010

modre oko

 Jeden z moich ostatnich pierścieni jak na razie. Jedno zdjęcie - bo obiekt fotografowania był bardzo  niesforny, i więcej fotek nie dało się pstryknąć. No i oczywiście głównym elementem jest agat mszysty, bo uwielbiam ten kamień bez względu na okoliczności.

Poza tym wszystkim mam ochotę na zorganizowanie jakiego candy, także na razie cichosza, ale już nie długo pewnie znowu będzie można u mnie dostać cukierasy. Co do Candy, muszę się także przyznać, że osobiście już nie uczestniczę w różnego rodzaju cukerasach na waszych blogach, i czuję, że muszę się trochę wytłumaczyć z tego powodu. Otóż nigdy nic nie wygrałam. Jeżeli sięgnę pamięcią daleko wstecz nie mogę znaleźć nawet najmniejszej rzeczy. Nawet gdy na odpustowych straganach kupowałam sobie losy, zawsze dostawałam jakiego bubla. Może i coś kiedyś się zdarzyło, jakieś dodatkowe chipsy w paczce, czy loda z algidy, ale poza czymś takim  - nic.
Na początku mojego blogowego życia brałam udział w kilku zabawach, ale kiedy z niecierpliwością czekałam na losowanie, wchodziłam na blogi by zobaczyć wyniki i znowu nic, stwierdziłam, że lepiej czuję się w roli organizatorki. Żadnych zawiedzionych nadziei, tego niecierpliwego oczekiwania -  a nagrody zawsze są nieziemsko piękne i smakowite, więc tym bardziej mi szkoda:). Za to mogę rozdawać ile mi się żywnie podoba i sprawiać mam nadzieję, że ktoś się uśmiechnie kiedy dostanie ode mnie "paczuszkę z cukierkami". Także, mam nadzieję, że wybaczycie, a w ramach przeprosin, niedługo urodzinowe candy mojego bloga z mam nadzieję, smakowitymi cukerasam:)

poniedziałek, 13 września 2010

pierścień i emma ;)

Zaszalałam dzisiaj z tymi zdjęciami, ale może dlatego, że czasami trudno jest uchwycić to co chce się przekazać :)
Pierścień wykonałam z jaspisu, oraz oczywiśćie miedzi. Kamień strasznie odbijał światło, dlatego też zdjęcia takie ciemne. Kolczyki natomiast zrobione na zamówienie, na dawno nie wykonywany już przeze mnie wzór.Wiem już, że się spodobały:)

środa, 8 września 2010

baroque

Pierścień jest wielki. Chyba jeden z największych jakie zrobiłam. Oczywiście w akcie tworzenia wypadło mi jak nazywa się ten kamień, ale stawiam na jakąś cudaczną odmianę jaspisu (zgrozą napawa mnie ta różnorodność) Robiąc ostatnio zakupy kupiłam wiele różnych odmian tegoż kamienia, od cappuccino, przez niebieskie impresje na picassie kończąc. Kto by to wszystko zapamiętał, i jeszcze rozpoznawał? Eh, troszkę znerwicowana ostatnio jestem, chyba bez żadnego specjalnego powodu (oprócz komputera i internetu który stale negatywnie wpływa na mój spokój wewnętrzny. Nie mam chyba szczęścia do elektronicznych zabawek;)  Może więc stąd ten ogrom plątanin, który ostatnio mnie nawiedza;]

poniedziałek, 6 września 2010

celtycka jabłoń

Przełamałam moja niechęć do robienia czegokolwiek i sfotografowałam moje ostatnie tworki. Dzisiaj niewielki wisiorek. Powstał znów, jakby sam z siebie. Początkowo miał to być niewielki element który chciałam przywiesić do dużego labradorytu niewielkiej urody, który kiedyś nieopatrznie kupiłam. W połowie pracy zorientowałam się, że spod moich rąk wychodzi drzewo. Labradoryt znowu poszedł w odstawkę, a wisienką na torcie były kropelki jadeitu, które zastąpiły zielone owoce. A czemu celtycka? marzyło mi się ostatnio, żeby stworzyć coś co miałoby jakieś znaczenie. Nie tylko coś ładnego, albo coś co reprezentowałoby jakąś myśl. Jak zawsze przydatna wikiepedia przyszło mi z pomocą:) Ponoć w celtyckiej mitologi jabłoń miała dawać schronienie duszom zmarłych. Owoce jabłoni miała dawać nieśmiertelność i wieczna młodość, podobnie jak w greckim sadzie Hesperydy...
Z drugiej strony, może ktoś uwielbia zajadać się soczystymi jabłkami, może pod pięknie rozkwitniętą jabłonią pierwszy raz się pocałował, może smak zielonych jabłek przypomina komuś słodką i nostalgiczną jesień. Może... ;) Może wam kojarzą się z czymś jabłonie? ;)Dzięki więc, że tu zaglądacie, cudownie czyta mi się wasze komentarze:)Dzięki za wsparcie i za to, że jesteście:)

czwartek, 2 września 2010

black nest

Muszę przyznać, że stworzenie tego pierścienia wymagało ode mnie dużo ... w sumie wszystkiego. Zaczynając od materiału a kończąc na cierpliwości. Raz się udawał a raz nie. Raz miałam go ochotę najchęteniej wyrzucić, innym razem pracować nad nim i pracować. Trochę jak feniks, powstał na własnych zgliszczach;) W każdym razie, oto mój największy pierścień, mówiąc dosłownie. Srebro oksydowane, czarny onyks fasetowany i drobniutkie srebrne kuleczki. Pracowałam nad nim tyle, że chociaż nie jest idealny, to jestem z niego poniekąd dumna:)
Poza biżu-światem mam kłopoty z kompem. Tak mnie to denerwuje, że aż muszę o tym tutaj napisać, i się poskarżyć  (tak naprawdę nikt już nie chce słuchać mojego jęczenia o psującym się kompie, więc pozostał już tylko blog;) Wszyystko się w nim już chyba zepsuło, i co najciekawsze po kolei. Kiedy naprawię myszkę, psuje się wiatraczek, kiedy naprawię wiatraczek psuje się klawiatura. Szału można dostać. Także tymczasem na "rodzinnym" kompie;)A co do mojego własnego,  mam cichą nadzieję, że jakimś cudem sam się naprawi;)

czwartek, 12 sierpnia 2010

ancient crown


Dawno u mnie żadnych nowych biżutków nie było, więc dzisiaj są. Upał niemiłosierny na zewnątrz, więc i praca idzie powoli. A jak już coś się uda, to muszę naprawdę się zmusić, żeby chwycić za aparat, i porobić zdjęcia. Ot, takie wakacyjne lenistwo.

czwartek, 5 sierpnia 2010

różane płatki i złoty wiek


Pomiędzy chwilami chwyciłam za aparat, a cóż lepiej fotografować niż kwiaty z własnego ogrodu. Tak naprawdę kwiaty są z ogrodu rodziców, a zdjęcia różnią się chyba tylko kolorem róż, jednak było miło przypatrywać się im z bliska. Starać się uchwycić ich piękno i ulotność. Marzy mi sie duży ogród z mnóstwem kwiatów, ziół i drzewek owocowych. I chociaż nie przepadam za pieleniem chwastów, owoce lubię na surowo a na ziołach się nie znam, to taki obraz kojarzy mi się z romantyczną sielanką, i leniwymi letnimi wieczorami, kiedy wszystko pachnie dwa razy bardziej:)
Tym czasem powoli zaczynam ponownie tworzyć biżu. Milo jest czasami usiąść na jakiś czas, i zrobić coś od początku do końca. A jeżeli chodzi o biżu, najpiękniejsze jest to, że efekt widać od  razu. Jeszcze nie zdążyłam  sfotografować niczego świeżego, więc dzisiaj coś jeszcze nie pokazywanego, ale też nie całkiem nowego:)


Kolczyki nazwałam Golden Age:) Chyba przez te miedzianozłote kul. Okazało się, że po ich z oksydowaniu nie wyglądają już kiczowato, a nabrały natomiast takiej jakiejś dostojności. Z drugiej strony usłyszałam opinię, że pasowałyby świetnie do dziewczyna Bonda :] zawsze cieszą mnie wszystkie opinie i skojarzenia, bo to znaczy, że kolczyki przemawiają. Jakoś:) Dzięki więc za to, że jesteście i komentujecie. Wasza obecność jest dla mnie zawsze wsparciem, inspiracją i nieustająca radością. Więc dzięki jeszcze raz:)