Pokazywanie postów oznaczonych etykietą howlit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą howlit. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lutego 2018

po liftingu




Dzisiaj mam do pokazania stare kolczyki ale po lekkim liftingu. Mam trochę takich prac, zdjętych z galerii, które nie spełniają już moich wymagań i czekają zawieszone pomiędzy rozczłonkowaniem ich na czynniki pierwsze a nową twarzą. Tym chyba udało się wyjść z całej tej nieprzyjemnej sytuacji obronną ręką:) kto wie, może gdzieś w zakamarkach archiwum mam jeszcze zdjęcie jak wyglądały "przed"

środa, 9 lutego 2011

atramentowe




Wczoraj wieczór zaczęłam owijać i kręcić i tak siedziałam pewnie do pierwszej w nocy - z tego wszystkiego wyszły takie cosie:) Z błękitnym howlitem, który zawsze jakoś kojarzy mi się z atramentem. Czasami mam dziwny skojarzenia^^   Za chwilę w sklepiku:)

wtorek, 21 września 2010

oh sunny day

Słonecznie mi dzisiaj, a co za tym idzie, słoneczne także będą zdjęcia:) Lubię chwytać promienie, szczególnie w fotkach, niestety nie są one wtedy chętnie akceptowane przez galerie internetowe, więc rzadko to robię. Dzisiaj zrobiłam mały wyjątek:)

wtorek, 3 sierpnia 2010

młotkiem po raz drugi i trzeci


Następne próby młotkowania;) troszeczkę powolutku, bez szalństwa, próbuje czegoś nowgo, czasem się udaje, a czasem zaliczam spektakularna porażkę. Zdarza się, trzeba iśc dalej. Tym czasem tworząc biżuterię coraz cieżęj wymyślić mi do niej nazwy. Są to przecież nowe przedmioty, z jeszcze nie zapisaną historią. Jedyne co mogę o nich opowiedzieć, to z jakim zamysłem zostały stworzone, w jakim nastroju , mogę stworzyc ich historię do przodu, to jednak nie jest łatwe. Wiszą więc czasami w czasoprzestrzeni i czekają by ktoś przygarnął je, by stały się czyimiś ulubionymi kolczykami, by pasowały do nowej sukienki czy do koloru oczu. By oddawały nie tyle swoje piekno co charakter, osobowośc noszącej je osoby. Wiem na pewno, że wlewam w swoje prace pewną osobistą krople. Jestem ich początkiem, w niektórych przypadkach pewnie tez i końcem. Nie ma więc dla mnie więkeszej radości niż świadomość, że historia czegoś stworzonego przeze mnie będzie miała dalszy bieg, że komuś coś sie spodoba, i ich historia będzie mogła trwać dalej i dalej.
Pewnie takie spojrzenie na przedmioty wytworzylo sie poprzez to co studiuje ( archeologię:) Odnajduję przedmiot, zapomniane, pogrzebane na wieki i staram się odkryć ich historię. Czasami jest to trudniejsze, czasami łatwiejsze. Czasami natomiast niemożliwe.
Może pisanie historii do przodu jest pewnym antidotum na to co zostało zapomniane na wieki? Kto wiem;) W każdym razie się rozpisałam. Na urlopie wypoczęłam połowicznie, bo musiałam pracować 9 godzin dziennie w palącym słońcu, ale i tak było ciekawie;] Następny wypad mam nadzieję, będzie już bardziej wakacyjno urlopowy, więc jeżeli ktoś na urlopie właśnie siedzi i czyta co zapisałam, to życzę duużo słońca ale bez upałów:]

czwartek, 22 kwietnia 2010

piaskowa ćma i google


Dzisiaj troszkę zmodyfikowane zdjęcia - w wielu miejscach widziałam takie różne składanki  i muszę przyznać, że bardzo często mi się nie podobały. Zawsze wydawało mi się, że ludzie robili tak by oszczędzić sobie czasu, kłopotu, no i na mniejszym zdjęciu zawsze wszystkie szczegóły wyglądają lepiej. Składanki z  pracy oraz innych zdjęć bardziej mnie już zaintrygowały, więc by troszkę urozmaicić tego mojego blogu stwierdziłam, że spróbuje, a co tam, nawet jak nie wyjdzie to chociaż będę wiedziała, żeby czegoś takiego więcej nie robić. Czy wyszło - nie wiem mówiąc szczerze:)

W każdym razie samo tworzenie czegoś takiego mi się spodobało, chociaż skomponować jakiś ładny "kolaż" z paru zdjęć nie jest tak łatwo. Z jednej strony zdjęć w internecie jest mnóstwo, ale znaleźć jakieś które byłby ciekawe i tematycznie i kolorystycznie nie jest tak łatwo. Najwidoczniej nic łatwego nie ma w życiu;)

Co do google, a raczej dzięki nie mu dowiedziałam się, że dzisiaj obchodzony jest dzień ziemi. Może dla niektórych to oczywiste, jednak ja nieustannie zapominam o urodzinach oraz imieninach wszystkich naokoło, i gdyby nie tak wspaniałe urządzenia jak przypominajki na różnego rodzaju portalach czy wyświetlacze w tramwajach byłoby ze mną krucho;) Google jest trochę takim przypominaczem gdyż za każdym razem gdy coś się dzieje tradycyjny napis zmienia się w wymyślny obraz. Chyba wszyscy wiedzą o czym mówię. Uwielbiam te zmodyfikowane googlowskie napisy :) a na koniec prościutkie sztyfciki które zrobiłam pomiędzy chwilami:)


czwartek, 25 marca 2010

atramentowe niebo

No i następna nowość, którą wreszcie dokończyłam wczoraj:) znowu z serii bardzo zaplątanych. Muszę przyznać, że najtrudniejsze dla mnie w wykonywaniu takich kolczyków jest po zrobieniu jednej takiej plątaniny zrobić druga taką samą. Jako że zazwyczaj nie projektuję takich cosiów i idę na spontan, musze czasami dosyć dokładnie przyglądać się pierwszemu kolczykowi żeby odtworzyć wszystkie kroki;)No i mam lekki problem, bo nie mam pojęcia co to za kamień. Kupiłam go na targach, i jak to na takich targach bywa zobaczyłam i nabyłam, a już co to jest, to się nie zapytałam. Ja stawiałabym na howlit barwiony, ale może dlatego, że większośc kamieni, których nazw nie jestem pewna tak określam;) Więc gdybyście miały jakieś pomysły albo wiedziały, będę ogromnie wdzieczna za wszelkie podpowiedzi co do tajemniczego kamienia.  A jako że słoneczko kusi aż za bardzo to na dzisiaj tyle:)

piątek, 19 marca 2010

Drzewo Życia


Dzisiaj coś innego. Broszka wykonana na specjalne zamówienie. Muszę przyznać, że trochę czasu upłyneło zanim ją stworzyłam i wymagała  nie tyle dużo czasu ale i materiału. I jako że to moja pierwsza, z jednej strony bardzo mi sie podobała, z drugiej strony poprostu nie wiedziałam czy powinna mi się podobać. Ciężko jest zazwyczaj ocenić własne dzieła. Mogę widzieć czy technicznie mi się udało, ale całościowe spojrzenie już mi nie wychodzi. Więc broszkę pokazuję jeszcze tutaj. Mam nadzieję, że się podoba bo to mój "drzewiasty debiut" . Jeszcze nie wiem czy podoba się Zamawiającej Pani:)

niedziela, 28 lutego 2010

Lady in red ...

Dzisiaj już mniej romansowo ;) Ale podsumowując polecam wszystkim sięgnięcie czasem do tych babskich książek o których pisałam bodajże dwa poprzednie posty. Na zakończenie ferii sprawiłam sobie także prezent, w postaci wypożyczenia listów Jane Austen. Tak z czystej ciekawości:)
Co do kolczyków -  zrobione już jakiś czas temu. A że się sprzedały to stwierdziłam, że nadszedł właściwy czas na ich pokazanie. Też troszkę angielskie jak dla mnie. Ale może to już autosugestia.

Na koniec - dla urozmaicenia - jeden z moich ulubionych angielskich aktorów w bardzo amerykańskiej piosence. Pewnie wszyscy już to znają, ale tym niemniej zawsze poprawia mi to humor:)

czwartek, 25 lutego 2010

ah i oh

ah i oh. Dzisiaj znów howlit turkusowy ( tak postanowiłam nazwać feralne kamienie). Srebro powoli mi sie kończy i wracam do starej dobrej miedzi. Poza tym szaro za oknem. Powoli czuć wiosnę w powietrzu jednak niestety jeszcze jej nie widać. Chociaż może nie patrzę zbyt uważnie? Słysze natomiast śpiew ptaków za oknem. (od tak nagle mnie to uderzyło). Jest to miła nowość po półrocznym złowrogim krakaniu wron, które są chyba jedynymi ptakami zimującymi w mieście ;)
Bardzo mnie więc kusi żeby zrobić jakieś wiosenne radosne kolczyki lecz nie mam na nie pomysłu. Wzdycham więc, w twórczej bezsilności (bo przedstawiane kolczyki zrobiłam już dawno temu ;)i staram się znaleźć i inspirację i motywację do nowych pomysłów. Jednak z inspiracją jest chyba niestety tak, że kiedy na gwałt jest potrzebna nigdzie jej nie ma. A więc mój plan B, to spokojnie poczekać aż sama do mnie lafirynda przyjdzie, ot co. Jeszcze się jednak  nie zdecydowałam którą z opcji wybiorę... ;)

środa, 10 lutego 2010

Blue and sentimental

Kolczyki troszkę niesforne. Pokazuje jednak bo dawno (3 dni?) nic nie pokazywałam. Powinnam jeszcze wrzuciś linka do piosenki z której kolczyki mają tytuł, ale może innym razem. Za oknem znowu szaro. Tylko czekać na wiosne ...

środa, 27 stycznia 2010

lazurowe wybrzeże

I jeszcze jedne, z moja howlitową wersją turkusu ;)  I dzięki jeszcze raz wszystkim za miłe słowa,  jest mi naprawdę straszne milo gdy czytam komentarze :)

wtorek, 26 stycznia 2010

Klejnot Nilu


Mogę chyba powiedzieć, że weekend miałam płodny ;) Turkusowe koraliki (chociaz ten turkus troszke ciemny i matowy, no ale może taka odmiana (?), i oksydowana miedź. Z hollywoodskim klenotem nilu to jednak chyba nie ma nic wspólnego ;)

* a więc dzięki podpowiedzi Ipsy oświadczam, że prawdopodobnie jest to barwiony howlit, i uroczyście zmieniam etykietke :)

sobota, 14 listopada 2009

Cygańskie koła

A tutaj howlit, i oksydowana miedź. Są duże, i jak dla mnie troszkę "cygańskie" :)
Poza tym wypróbowuję nowe kombinacje ekspozycyjne ;)