środa, 2 czerwca 2010

melisa :)

Dzisiaj znów nie biżuteryjnie, chociaż całe przedpołudnie kręciłam, wyginałam i owijałam.  Troszkę więc nieśmiało chciałam się pochwalić moją melisą, która spokojnie rośnie sobie na parapecie mojego pokoju w akademiku. Moja historia z tym zielem jest troszkę długa i skomplikowana, tą jednak nabyłam pod wpływem nagłego natchnienia w supermarkecie. Bo zawsze chciałam mieć jakieś pachnące łąką zioła. Kupiłam, rośnie, liście pachną pięknie lekko cytrynowym aromatem, i niestety nie wiem co dalej;) Zastanawiam się czy moja melisa nadaje się na jakąś fajną i smaczną herbatkę, i w ogóle co z nią mogę zrobić (na początek mam zamiar zalać świeże listki i zobaczyć co z tego wyjdzie;). Więc jeżeli ktoś ma jakieś fajne przepisy to będę dozgonnie wdzięczna:)
Fotografując moja roślinkę udało mi się uchwycić jedyne chyba dzisiaj promienie słońca. No bo oczywiście lało od rana uparcie i bez przerwy. Tylko na tą jedną chwilę, słońce zaświeciło pomiędzy szarymi, ciężkimi chmurami jakie zawisły nad chyba całą Polską.