środa, 2 czerwca 2010

melisa :)

Dzisiaj znów nie biżuteryjnie, chociaż całe przedpołudnie kręciłam, wyginałam i owijałam.  Troszkę więc nieśmiało chciałam się pochwalić moją melisą, która spokojnie rośnie sobie na parapecie mojego pokoju w akademiku. Moja historia z tym zielem jest troszkę długa i skomplikowana, tą jednak nabyłam pod wpływem nagłego natchnienia w supermarkecie. Bo zawsze chciałam mieć jakieś pachnące łąką zioła. Kupiłam, rośnie, liście pachną pięknie lekko cytrynowym aromatem, i niestety nie wiem co dalej;) Zastanawiam się czy moja melisa nadaje się na jakąś fajną i smaczną herbatkę, i w ogóle co z nią mogę zrobić (na początek mam zamiar zalać świeże listki i zobaczyć co z tego wyjdzie;). Więc jeżeli ktoś ma jakieś fajne przepisy to będę dozgonnie wdzięczna:)
Fotografując moja roślinkę udało mi się uchwycić jedyne chyba dzisiaj promienie słońca. No bo oczywiście lało od rana uparcie i bez przerwy. Tylko na tą jedną chwilę, słońce zaświeciło pomiędzy szarymi, ciężkimi chmurami jakie zawisły nad chyba całą Polską.

5 komentarzy:

Douma pisze...

Ale ślicznie urosła i specjalnie na tą chwilę słońce wyjrzało. Niestety nie znam żadnych przepisów. Sama stosuję gotową herbatkę z melissy dla szczurzycy mojej :P

Kica pisze...

hehe;) o takim wykorzystaniu melisy jeszcze nie słyszałam:D pomysłowo:D

brzydula pisze...

Witam!
Też mam melisę na parapecie w kuchni :) I bardzo lubię zjadać świeże listki, np. jako dodatek do lodów. Pycha! A herbatki z świeżych liści nigdy nie robiłam, chętnie poznam przepisy.

Szara pisze...

Ładnie się prezentuje Twoja melisa w tych promyczkach słońca :) Niestety przepisów nie znam... melisy używam w torebkach, choć wstyd się przyznać ;p

ReaperLady pisze...

Na początek się przywitam, jako że pierwszy raz zawitałam na Twoim blogu idąc tropem z DeviantArt'a :)
Bardzo mi się tu podoba i myślę, że zostanę na dłużej :)
Z melisą wychodzi pyszna lemoniada. Orzeźwia i stawia na nogi w upalny dzień :D
Melisę zalewam wrzątkiem, żeby cała jej pyszność przeszła do wody, potem jak wystygnie dodaję cytrynę i ładuję do lodówki (albo zamrażarki w zależności od upału) :P
Mam nadzieję, że będzie smakowało :D