środa, 9 czerwca 2010

czasami się nie udaje...



Na wyznania mnie wzięło;) Post będzie jednak zgodny w tematyką mojego blooga - czyli biżu.  Otóż mam takie dni, że drut nie chce się wyginać tak jak ja tego pragnę. Zazwyczaj przez jakiś czas staram się go jednak ujarzmić, w 90 % nie wychodzi mi to jednak, i kończę pracę, pozostawiając po sobie zazwyczaj zgliszcza. I mówię to dosłownie - mnóstwo zmarnowanego materiału, często wylana herbata (na część narzędzi) mnóstwo ścinków i maleńkich elementów drucianych na ziemi. Zgliszcza:)
Ostatnim razem nie było tak tragicznie, spod moich dłoni wyszły kolczyki. Jednak całkowicie mi się nie podobały. Jeden troszkę dłuższy, drugi krótszy , jeden bardziej ukośny drugi mniej. Kolczyki przeznaczyłam z góry na utylizacje (czekają na nią nadal;) Niestety gdy zaczynam owijać wszystko drutem 0.4 tak jakoś się dzieje, że mi nie wychodzi. Ale jako, że zieleń kamieni mi się spodobała, wiedziałam też, że ich nie wystawie w żadnej galerii - postanowiłam się zabawić z aparatem. Dążę nieubłaganie do konkluzji jednak bez morału - czyli zdjęć moich nieudanych kolczyków w dziwnych ujęciach. Zdjęcia mi się spodobały, więc stwierdziłam, że pokażę;) Same kolczyki nadal podobają mi się dużo mniej;) Ot cała historia:)