z zielonym jadeitem * with green jade
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jadeit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jadeit. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 grudnia 2016
wtorek, 4 sierpnia 2015
niedziela, 27 lipca 2014
poniedziałek, 21 marca 2011
dziki bluszcz
Chciałam, żeby miedziane druciki wiły się swobodnie na bazie jak bluszcz. Okazało się, że mam ostatnio wielką ochotę na odtwarzanie, a raczej imitowanie natury. Zakładam, że to przez zbliżającą się wiosnę. Jednak, o zgrozo, okazuje się, że w pamięci oprócz standardowych nazw kwiatów, oraz paru roślin z lekcji biologi z podstawówki nie wiele mam w głowie, jeżeli chodzi o rośliny. Wiem jak wygląda paproć, i klon (na dowód mam przecież klonowy naszyjnik), ale kiedy zaczęłam szukać w myślach innych gatunków bluszczu, na myśl wpadł mi tylko "trujący", i chyba wyłącznie dlatego, że był kiedyś, dawno dawno temu, epizod w którejś części Batmana ( ^^ ) , gdzie owa roślinka się pojawiła. Także, (jako że czasu wciąż brak, i zaczynam obawiać się, że trochę rzadziej będę musiała to zaglądać), mam już plany na wakacje:) zakupie sobie wielką encyklopedie roślin i ziół, wezmę koc, i będę piknikować na jakieś leśnej łące, w letnim popołudniowym słońcu, ze swoją nową książką ;)
Tym czasem na koniec posta dzisiejszego, kwiatowy kolczyki, które nazwałam goździkowymi:) Moim zdaniem odrobinę je przypominają;). Wreszcie również udało mi się uaktualnić mój drugi blog:) więc po wszystkie nowości zapraszam do SKLEPIKU
wtorek, 21 grudnia 2010
słowicze śpiewy
Mój następny blaszany eksperyment:) Z podkreśleniem na eksperyment, bo tworząc z tego rodzaju materiału czuje się jak dziecko w dżungli - tyle pułapek i niewiadomych, że najbezpieczniejsze wydaje się stanie w miejscu. Jeżeli już w mniej-więcej wiem jak wycinać różne różności z tej blachy to to, co potem jest dla mnie tajemnicą. Tym razem chciałam wam pokazać wyoksydowane ptaszki z wygrawerowanymi elementami. To co nowe - to brak polerowania. Wyoksydowałam i zostawiłam tak jak jest. Z jednej strony jestem umiarkowanie zadowolona z końcowego efektu a z drugiej natomiast wydaje mi się że mogło być o niebo lepiej. Mam nadzieję, że będzie. Podsumowując mam dosyć zróżnicowane odczucia co do tych ptaszków:)
Poza tym jako, że święta są już niewyobrażalnie blisko, to chciałam złożyć wszystko spokojnych rodzinnych i pełnych zapachów i smaków świąt, bo takie są chyba najwspanialsze:)
Trzymajcie też kciuki, żeby pociągi jeździły punktualnie, bo jutro czeka mnie ponad 7 godzinna droga do domu^^
czwartek, 25 listopada 2010
pierścienie
Zastanawiałam się co wam dzisiaj z tych moich rzeczy pokazać. Troszkę się nowości nazbierało, zdecydowałam się jednak na pierścienie, które już poniekąd są znane, gdyż wzór już kiedyś pokazywałam. No ale, dawno pierścienie u mnie nie było, lubię je robić i mam nadzieję, że jeszcze podobne się u mnie pojawią. Mam jeszcze jasnobłętkiną kulę która wręcz czeka by ją wykorzystać do takiego pierścienia:)
Poza tym wreszcie zobaczyłam swój pierwszy śnieg, na który tak wyczekiwałam! Stojąc na przystanku zaczęło tak przeraźliwie wiać i zacinać tym pierwszym śniegiem, że myślałam, że mnie zwieje. Ale i tak przez te pierwsze dwie minuty byłam szczęśliwa jak dziecko. Wprawdzie nie tego oczekiwałam (najbardziej lubię tę ogromne płatki która spadają z niebo ze ślimaczą prędkością), ale w samą porę przyjechał tramwaj i nie zdążyłam przemarznąć i zmoknąć na tyle by ta moja mała radość z pierwszego śniegu miała zniknąć:)
niedziela, 7 listopada 2010
kolczyki scarlet
Zrobiłam je pomiędzy chwilami. Nie wiem czemu skojarzyły mi się z Scarlet z Przeminęło z Wiatrem, no i nazwała pozostała:) Miedź (troszkę młotkowana) no i malutkie kuleczki jadeitu.
środa, 13 października 2010
rzymska czerwień legionistów
Muszę się przyznać, że ostatnio w ogóle nie mam czasu na tworzenie. Żebym chociaż w tym czasie pisała prace magisterską;)... ale nie. Przeważnie zajmuję się (poza obowiązującymi mnie obowiązkami) fotografowaniem biżu. A to z tego powodu, że podobno moje ostatnie zdjęcia była za ciemne, nieostre itd. Kiedy powiedzieli mi to w jednej galerii stwierdziłam, że przesadzają, i mają zbyt wygórowane wymagania. Kiedy powiedzieli w drugiej i trzecie, stwierdziłam, że może trzeba ponownie się nad tym zastanowić:) Poza tym doszły jeszcze wymagania co do rozmiaru zdjęć, więc doszło jeszcze przerabiania każdego zdjęcia pod tym względem. Ahh, musiałam to z siebie wyrzucić i komuś się poskarżyć. No ale cóż, takie życie:)
A więc fotki nowe, kolczyki jeszcze nie pokazywane, ale też sprzed paru dni:) Pierwsze, kojarzą mi się z rzymską czerwienią legionistów. Ot takie, dzikie skojarzenie któremu nie mogę się oprzeć. Drugie natomiast wykonane na zamówienie, na wcześniejszy wzór. Miały być prezentem dla żony:)
Jak zwykle, z kubkiem kawy w ręku (jestem nałogowcem), mam nadzieję, że wena napadnie mnie w najbardziej oczekiwanym momencie, czas znajdzie się sam, i będę mogła tworzyć i tworzyć. Jak na razie niestety obowiązki wzywają, a biżu czekam na lepszy moment:)
A więc, na zakończenie dzisiejszego lekko chaotycznego postu, buziaki w pochmurną środę i dużo słońca i uśmiechu na kolejne dni:*:*:*:)
poniedziałek, 6 września 2010
celtycka jabłoń
Przełamałam moja niechęć do robienia czegokolwiek i sfotografowałam moje ostatnie tworki. Dzisiaj niewielki wisiorek. Powstał znów, jakby sam z siebie. Początkowo miał to być niewielki element który chciałam przywiesić do dużego labradorytu niewielkiej urody, który kiedyś nieopatrznie kupiłam. W połowie pracy zorientowałam się, że spod moich rąk wychodzi drzewo. Labradoryt znowu poszedł w odstawkę, a wisienką na torcie były kropelki jadeitu, które zastąpiły zielone owoce. A czemu celtycka? marzyło mi się ostatnio, żeby stworzyć coś co miałoby jakieś znaczenie. Nie tylko coś ładnego, albo coś co reprezentowałoby jakąś myśl. Jak zawsze przydatna wikiepedia przyszło mi z pomocą:) Ponoć w celtyckiej mitologi jabłoń miała dawać schronienie duszom zmarłych. Owoce jabłoni miała dawać nieśmiertelność i wieczna młodość, podobnie jak w greckim sadzie Hesperydy...
Z drugiej strony, może ktoś uwielbia zajadać się soczystymi jabłkami, może pod pięknie rozkwitniętą jabłonią pierwszy raz się pocałował, może smak zielonych jabłek przypomina komuś słodką i nostalgiczną jesień. Może... ;) Może wam kojarzą się z czymś jabłonie? ;)Dzięki więc, że tu zaglądacie, cudownie czyta mi się wasze komentarze:)Dzięki za wsparcie i za to, że jesteście:)
Z drugiej strony, może ktoś uwielbia zajadać się soczystymi jabłkami, może pod pięknie rozkwitniętą jabłonią pierwszy raz się pocałował, może smak zielonych jabłek przypomina komuś słodką i nostalgiczną jesień. Może... ;) Może wam kojarzą się z czymś jabłonie? ;)Dzięki więc, że tu zaglądacie, cudownie czyta mi się wasze komentarze:)Dzięki za wsparcie i za to, że jesteście:)
piątek, 6 sierpnia 2010
nowości
I obiecane nowości :) Po pierwsze moja najpierwsza w życiu zakładka, w zieleniach bo takie lubię najbardziej. Nie za bardzo wiedziałam, jak ją sfotografować, więc wyszło - na nutach;)
Po drugie i trzecie bransolety. W troszkę "pogańskim" stylu. Czyli drewno, miedź, i skamieniałe drewno. Lubię takie połączenia, bo kojarzą mi się ze słowiańskimi melodiami, Światowidem i tajemniczymi kapłankami tańczącymi wokół bóstwa. A wokół tylko ciemny, mroczny las i gwiaździste niebo :)
Po drugie i trzecie bransolety. W troszkę "pogańskim" stylu. Czyli drewno, miedź, i skamieniałe drewno. Lubię takie połączenia, bo kojarzą mi się ze słowiańskimi melodiami, Światowidem i tajemniczymi kapłankami tańczącymi wokół bóstwa. A wokół tylko ciemny, mroczny las i gwiaździste niebo :)
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
wróciłam
Wróciłam:) Mam nadzieję, że z nowymi pomysłami, nowymi przemyśleniami oraz z odrobiną dystansu. Bo dystans potrzebny jest by normalnie funckonować:)
Jeżeli chodzi o wyjazd, to jako że był to praktyki studenckie, cieszę się że skończyły się odrobinę wcześniej niż miały. Nie ma przecież nic lepszego niż odpoczynek we własnym domu :) dzisiaj więc króciutko i treściwie, mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście:)
aaahhh, a co do kolczyków:) Jedne z moich ostatnich, za to pierwsze młotkowane:)
poniedziałek, 28 czerwca 2010
elfia broszka
Dzisiaj broszka, którą wykonałam na specjalne zamówienie Noelki (na marginesie zapraszam serdecznie na jej bloga (tu) gdyż tworzy przecudne szydełkowe twory:), miała to być srebrna broszka w kształcie liścia, która miała być niespodzianką na urodziny. Jak zwykle mam nadzieję, że się podobało, nie tyle Noelce ale także obdarowanej osobie:) Broszki są chyba dla mnie najtrudniejszą rzeczą do stworzenia, gdyż robię je od podstaw ręczenie, troszkę intuicyjnie gdyż sama nie noszę, więc nigdy nie wiem czy efekt końcowy jest taki jaki być powinien. Tym bardziej pokazuje, i jeżeli ktoś ma jakieś opinie i rady to z chęcią wysłucham i skorzystam na przyszłość:)
A poza tym mam już wakacje (hurra:)
I pozdrawiam w związku z tym wszystkich słonecznie, oraz letnio i upalnie ;)
środa, 9 czerwca 2010
czasami się nie udaje...
Na wyznania mnie wzięło;) Post będzie jednak zgodny w tematyką mojego blooga - czyli biżu. Otóż mam takie dni, że drut nie chce się wyginać tak jak ja tego pragnę. Zazwyczaj przez jakiś czas staram się go jednak ujarzmić, w 90 % nie wychodzi mi to jednak, i kończę pracę, pozostawiając po sobie zazwyczaj zgliszcza. I mówię to dosłownie - mnóstwo zmarnowanego materiału, często wylana herbata (na część narzędzi) mnóstwo ścinków i maleńkich elementów drucianych na ziemi. Zgliszcza:)
Ostatnim razem nie było tak tragicznie, spod moich dłoni wyszły kolczyki. Jednak całkowicie mi się nie podobały. Jeden troszkę dłuższy, drugi krótszy , jeden bardziej ukośny drugi mniej. Kolczyki przeznaczyłam z góry na utylizacje (czekają na nią nadal;) Niestety gdy zaczynam owijać wszystko drutem 0.4 tak jakoś się dzieje, że mi nie wychodzi. Ale jako, że zieleń kamieni mi się spodobała, wiedziałam też, że ich nie wystawie w żadnej galerii - postanowiłam się zabawić z aparatem. Dążę nieubłaganie do konkluzji jednak bez morału - czyli zdjęć moich nieudanych kolczyków w dziwnych ujęciach. Zdjęcia mi się spodobały, więc stwierdziłam, że pokażę;) Same kolczyki nadal podobają mi się dużo mniej;) Ot cała historia:)
środa, 5 maja 2010
jasminium
Może kolczyki nie mają wyglądu jaśminowych kwiatów, ale mam nadzieję, ich kolor jest na tyle delikatny na ile same kwiaty. Już nie mogę się doczekać kiedy krzewy znów obsypią się białymi pąkami:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































