środa, 8 września 2010

baroque

Pierścień jest wielki. Chyba jeden z największych jakie zrobiłam. Oczywiście w akcie tworzenia wypadło mi jak nazywa się ten kamień, ale stawiam na jakąś cudaczną odmianę jaspisu (zgrozą napawa mnie ta różnorodność) Robiąc ostatnio zakupy kupiłam wiele różnych odmian tegoż kamienia, od cappuccino, przez niebieskie impresje na picassie kończąc. Kto by to wszystko zapamiętał, i jeszcze rozpoznawał? Eh, troszkę znerwicowana ostatnio jestem, chyba bez żadnego specjalnego powodu (oprócz komputera i internetu który stale negatywnie wpływa na mój spokój wewnętrzny. Nie mam chyba szczęścia do elektronicznych zabawek;)  Może więc stąd ten ogrom plątanin, który ostatnio mnie nawiedza;]