Tak to czasami jest, że wszystko ma swoje miejsce i czas. Parę razy już o tym pisałam, że zadziwia mnie to, że czasami po prostu przychodzi na coś pora. Że wcześniej się nie dało, nie wychodziło, nie było możliwości aż nagle wszystko poszło szybko łatwo i przyjemnie. Widzę to na pewno w moich tworach:) Czasami coś stworze i nie jest takie do końca jak bym chciała, ale zostaje bo tragicznie też nie jest. Aż pewnego dnia okazało się że przy jakiejś innej okazji (w tym wypadku potrzebny był mi łańcuszek)przypominam sobie o tym starym tworze i go przekształcam. To tak jakby jego czas dobiegł końca i nastał czas na coś nowego innego. Trochę to dla mnie zabawne, że widzę takie rzeczy w biżu. Jeżeli chociaż byłabym uważnym obserwatorem świata i otoczenia i wysnuła takie wnioski z wnikliwej obserwacji! Mam jednak nadzieję, że na wszystkie moje niedokończone sprawy też przyjdzie czas, żeby się zakończyły i dały "miejsce" nowemu. Ależ filozoficznie mi się zrobiło;) Wcześniej bransoleta wyglądał w każdym razie tak:


