Wróciłam z rodzinnych stron, do zaśnieżonego Wrocławia. Niestety nie wszystko poszło szybko i gładko. Leżę więc w łóżku, odpoczywając po podróży przez pół kraju, z zaczerwienionych nosem i obolałym gardłem. Żeby z przytupem zakończyć ten rok, zapomniałam kabla do aparatu, i kombinuje z tym zaczerwienionym nosem jakby tu zdobyć jakiś zapasowy.
W każdym razie odpoczywając po podróży, z gorącą herbatą i owinięta ciepłym kocem stwierdziłam, że czas najwyższy trochę pobuszować w internecie, powrzucać parę nowości, i trochę zadbać o ostatnio zaniedbane hobby:) A jako że dopiero wróciłam, wyciągnęłam parę prostych, miłych projektów których jeszcze nie pokazywałam. Wszystko niedługo znajdzie się w moim ostatnio zaniedbywanym sklepiku, ale najpierw czas na jeszcze jedną herbatę z cytrynką:)




