Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 października 2018

Wire Wrapped necklace with agate




Dzisiaj naszyjnik z agatem o bardzo dziwnej nazwie którą już dawno zapomniałam;)
*
Today I want to show you a necklace with an agate with very difficult name which I've already forgotten;)

czwartek, 27 października 2016

Jesień





Słonecznie, ciepło i jesiennie... 
przy okazji przypominam o GIVEAWAY
***
Some photos in sunny, warm autumnal tones^^
and a little reminder about my GIVEAWAY

sobota, 7 listopada 2015

wtorek, 15 lipca 2014

big blue




Następny z dużych pierścieni - agaty (chyba^^) i miedź. - Next one from my Big Rings series - agates (but i am not sure;) and copper.

środa, 25 czerwca 2014

niedziela, 11 maja 2014

mszysto


Chyba już wspominałam parę razy, że uuuuwielbiam agaty mszyste... :)
*
I think i mentioned once or twice that i loooove mossy agates... :)

niedziela, 27 października 2013

:)



Jak już kiedyś pisałam, mam czasem problem z określaniem rodzaju kamieni. Przyczynia się do tego również to, że ostatnio często kupuję w zagranicznych sklepach na etsy, opisy są więc  po angielsku. Na dodatek, czasami spotykam się też z błędnymi opisami (na tyle oczywistymi, że i ja to dostrzegam.) Tym razem sprawa jest na tyle prosta że mamy tu agatka, którego kupiłam jakiś czas temu. Mam w planach coś z nim dzisiaj zrobić, postanowiłam jednak wcześniej rozszyfrować sobie na polski  angielski opis kamienia który brzmiał mniej więcej "druzy agate geode slice". W swej nieświadomości zawsze tłumaczyłam sobie takie i podobne opisy jako coś z kryształkami. Dziś jednak wiem (dzięki Ci, wikipedio;), że po polsku brzmi to całkiem podobnie - druza i geoda to po prostu pusta przestrzeń w skale wypełniona minerałami. Tym niemniej według przeczytanych definicji druza i geoda to chyba to samo, i nie jest to dla mnie do końca jasne;) Slice to oczywiście plasterek:)  niedługo pokażę może co mi wyszło z tego plasterka geody agatu czy też agatowej druzy?;)
***
As i wrote some time ago, i have sometimes problems with describing types of stones. There are lots of reasons - i buy lot in etsy, and sometimes, i see that even sellers have wrong descriptions.... So today i decided to translate the description of this lovely agate slice. ( i bought is as a druzy agate geode slice). I wanted to create something today with it, but first, i decided to gain little knowledge, and i have to tell it was rather easy (thanks to the wikipedia;). druse or druzy means that there are crystal coat on the stone. Geode means more are a less the same thing (that sounds form the definition in polish wiki, but lol, maybe i am wrong?:)Anyway it is nice to sometimes know a little more about stones with which i work. But still there are some doubts...;)

czwartek, 25 sierpnia 2011

pierścień i PROMOCJA!:D


Po pierwsze pierścionek;) Maleńki, myślę, że średnica obrączki nie przekracza 17 mm. No i znów, ciężko było zrobić mu zdjęcia. Zauważyłam ostatnio taką tendencję, że pierścienie coraz gorzej wychodzą mi na zdjęciach, chociaż po cichu mam nadzieję, że to tylko mój perfekcjonizm miesza mi w głowie i tak na prawdę jest ok;). W każdym razie jest naprawdę ładniejszy na żywo;)

Po drugie, postanowiłam zrobić P R O M O C J Ę;) by troszkę ożywić mój blogowy sklepik, który ostatnio zaniedbałam straszliwie, a w każdym razie na pewno bardzo. Z doświadczenia wydaje mi się, że raczej nie wiele osób korzysta z moich promocji ( a warto!;) poza tym pewnie czas jest nieodpowiedni, ale tak przekornie i dla przypomnienia że SKLEPIK posiadam, promocja będzie;)

Rozpisałam się straszliwie;) SKLEPIKOWA PROMOCJA - czyli DO KOŃCA SIERPNIA WSZYSTKIE CENY W SKLEPIKI 20% w dół;) Jedyne co trzeba zrobić, to w mejlu z zamówieniem dać znać, że chce się z owej promocji skorzystać. A ja wtedy oblicze wszystko co i jak;)


środa, 2 lutego 2011

leśne groszki i wyróżnienia





Chciałam, żeby te kolczyki wyszły troszkę mrocznie, lesiście (jeżeli w ogóle jest takie słowo). Agat mszysty uwielbiam za właśnie tą mszysto-leśną barwę, która jest często niepowtarzalna. Ciemnozielone wtręty wijące się w środku kamienia wyglądają dla mnie niesamowicie. Jak prawdziwe kawałki mchu które zatrzasnęły się w skamieniałej kropli deszczu. Ahh, zagalopowała się troszkę:)  Agat mszysty z bardziej praktycznego punktu widzenia ma tą wadę, że czasami ciężko (np do kolczyków) wybrać dwa jednakowe kamienie.
Ale wracając do początku, chciałam żeby było mrocznie i leśnie (to słowo chyba lepiej pasuje), i niestety nic nie mogę poradzić na to, że po sfotografowaniu tych kolczyków zaczęły przypominać mi groszek.  Co ciekawe, zawsze wszystkie niedociągnięcia widzę ostatecznie na zdjęciu - wcześniej wszystko wydaje mi się idealne;)Tym niemniej miło było zrobić coś znowu z moim ulubionym mszystym agatem, no i teraz wiem, żeby wystrzegać się takich form z potrójnie osadzonymi kamieniami:)

Z innych przyjemności -  chciałabym serdecznie podziękować Ecili z Papierowego Kącika oraz Wilczex z Wilczych Jagód za wyróżnienia:)


Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo! Jako, że sumując z wyróżnieniem, które dostałam od Wilka w Owczej Skórze musiałabym wybrać 30 blogowiczek żeby przesłać wyróżnienie dalej, chciałabym przesłać je wszystkim moim czytelnikom (jak to poważnie brzmi;) i każdej tworzącej blogerce, która nawet tylko przez przypadek tu zajrzy:) 30 osób do wyróżnienia to dla mnie zdecydowanie za mało:) A naprawdę, szczerze,  z głębi serca uważam, że jeżeli ktoś tworzy coś własnymi rękoma, i znalazł odwagę żeby się tym ze światem podzielić, zasługuje na wyróżnienie:)
***
Niestety nie umiem czytać cyrylicy, także mam tylko cichą nadzieję, że na znaczku wyróżnieniowym nie pisze nic strasznego;)

*** 19:50

Na sam koniec dnia dostałam jeszcze jedno wyróżnienie :D tym razem od Asjah z bloga A-ARACHNE. Tym bardziej więc zapraszam do skorzystania i wklejenia sobie znaczka (u góry), bo moim zdaniem WSZYSTKIE zasługujecie na wyróżnienie:):):) Asjah, jeszcze raz dzięki serdeczne:) :*

*** Dzisiejszy dzień na pewno wyróżnił się na pewno spośród paru ostatnich:) Dostałam bowiem następne wyróżnienie od Olinki 85. Serdecznie Ci dziękuję Olinko:) Każde wyróżnienie jest dla mnie zawsze przemiłym wydarzeniem:)  Wszystkich natomiast jeszcze raz serdecznie zapraszam do skorzystania ze znaczkowych wyróżnień:):):)

niedziela, 9 stycznia 2011

odrobina wiosny




Ah te wiosenne kolory:) Nie wiem tylko czemu na zdjęciach kamienie mają różny kolor! w rzeczywistości (jak dla mnie) wyglądają na takie same. A tu taka niespodzianka po zrobieniu zdjęć.
Dzisiaj post króciutki - tak żeby przerwać niedzielne swoje nicnierobienie. Ogarnęło mnie lenistwo - i nawet kawa pita w hektolitrach nie umie mnie poderwać do działania...
No i bardzo mi miło, że zakładeczki się spodobały:) Mam jeszcze hippopotamka zakładkowego - ale jeszcze nie udało mi się go sfotografować (znowu te lenistwo!)

środa, 29 grudnia 2010

powroty

Wróciłam z rodzinnych stron, do zaśnieżonego Wrocławia. Niestety nie wszystko poszło szybko i gładko. Leżę więc w łóżku, odpoczywając po podróży przez pół kraju, z zaczerwienionych nosem i obolałym gardłem. Żeby z przytupem zakończyć ten rok, zapomniałam kabla do aparatu, i kombinuje z tym zaczerwienionym nosem jakby tu zdobyć jakiś zapasowy. 

W każdym razie odpoczywając po podróży, z gorącą herbatą i owinięta ciepłym kocem stwierdziłam, że czas najwyższy trochę pobuszować w internecie, powrzucać parę nowości, i trochę zadbać o ostatnio zaniedbane hobby:) A jako że dopiero wróciłam, wyciągnęłam parę prostych, miłych projektów których jeszcze nie pokazywałam. Wszystko niedługo znajdzie się w moim ostatnio zaniedbywanym sklepiku, ale najpierw czas na jeszcze jedną herbatę z cytrynką:)








sobota, 20 listopada 2010

agatowy





Jakoś nie mam dzisiaj weny do pisania, więc tylko pokazuję - agatowy naszyjnik - baardzo dłuuugi;)

wtorek, 2 listopada 2010

naszyjnik zaklinaczki





Zastanawiałam się co wam dzisiaj, tak z samego rana pokazać, no i zdecydowałam się na takie niedawno stworzone przeze mnie coś:) Naszyjnik został wykonany na specjalne zamówienie. Muszę się przyznać, że nie jestem wielką fanką zamówień. Przez większość czasu wolę tworzyć coś nowego, realizować pomysły które wpadają i co gorszą często wypadają mi z głowy bardzo szybko. Tym razem było inaczej. Okazało się, że powinny być zawijasy i kształt łezki (jak w kolczykach które kiedyś wykonałam). Początkowo zastanawiałam się nad powieleniem pomysłu z kolczyków ( jestem niestety leniwa;), no ale kiedy zabrałam się do pracy, okazało się że ten zawijasek lepiej wygląda zakręcony w tą stronę a drugi w inną. Jak miło mi się pracowało z tym naszyjnikiem:) Czasami mam tak, że po prostu daje się ponieść. Tak jakbym nie miała całkowitej kontroli nad tym co robię. Teoretycznie to źle, bo trzeba mieć kontrolę nad pracą którą się wykonuje, z drugiej strony takie tworzenie, swobodne i nieskrępowane niczym, jest po prostu przyjemnym uczuciem:) Naszyjnika jeszcze nie pokazywałam Pani, która zamawiała. Mam nadzieję, że się spodoba. Dużo w tym naszyjniku jest swobody, ciepłych uczuć, chociaż jest także, mam nadzieję, odrobina tajemnicy.
A tak z dodatkowych wiadomości - sówka która powędruje do jednej z trzech osób, które zostaną wylosowane w moim candy jest już gotowa:)

środa, 27 października 2010

lilie wodne i ZNOWU sówka:)





Repus to trudna sprawa. Dzisiaj troszkę przykładów, nie do końca udanych i mnie zadowalających. Po pierwsze lilia wodna, z perełkami słodkowodnymi a po drugie - sówkowy wisior z agatem mszystym. Kiedy się brałam pierwszy raz za tą technikę wydawało mi się, że co może byś trudnego w czymś takim. Okazało się, że zrobienie prostej linii kropeczek tej samej wielkości nie jest takie łatwe i proste. Ale nie poddaje się, i na pewno jeszcze kiedyś spróbuje:)

poniedziałek, 20 września 2010

modre oko

 Jeden z moich ostatnich pierścieni jak na razie. Jedno zdjęcie - bo obiekt fotografowania był bardzo  niesforny, i więcej fotek nie dało się pstryknąć. No i oczywiście głównym elementem jest agat mszysty, bo uwielbiam ten kamień bez względu na okoliczności.

Poza tym wszystkim mam ochotę na zorganizowanie jakiego candy, także na razie cichosza, ale już nie długo pewnie znowu będzie można u mnie dostać cukierasy. Co do Candy, muszę się także przyznać, że osobiście już nie uczestniczę w różnego rodzaju cukerasach na waszych blogach, i czuję, że muszę się trochę wytłumaczyć z tego powodu. Otóż nigdy nic nie wygrałam. Jeżeli sięgnę pamięcią daleko wstecz nie mogę znaleźć nawet najmniejszej rzeczy. Nawet gdy na odpustowych straganach kupowałam sobie losy, zawsze dostawałam jakiego bubla. Może i coś kiedyś się zdarzyło, jakieś dodatkowe chipsy w paczce, czy loda z algidy, ale poza czymś takim  - nic.
Na początku mojego blogowego życia brałam udział w kilku zabawach, ale kiedy z niecierpliwością czekałam na losowanie, wchodziłam na blogi by zobaczyć wyniki i znowu nic, stwierdziłam, że lepiej czuję się w roli organizatorki. Żadnych zawiedzionych nadziei, tego niecierpliwego oczekiwania -  a nagrody zawsze są nieziemsko piękne i smakowite, więc tym bardziej mi szkoda:). Za to mogę rozdawać ile mi się żywnie podoba i sprawiać mam nadzieję, że ktoś się uśmiechnie kiedy dostanie ode mnie "paczuszkę z cukierkami". Także, mam nadzieję, że wybaczycie, a w ramach przeprosin, niedługo urodzinowe candy mojego bloga z mam nadzieję, smakowitymi cukerasam:)

czwartek, 5 sierpnia 2010

różane płatki i złoty wiek


Pomiędzy chwilami chwyciłam za aparat, a cóż lepiej fotografować niż kwiaty z własnego ogrodu. Tak naprawdę kwiaty są z ogrodu rodziców, a zdjęcia różnią się chyba tylko kolorem róż, jednak było miło przypatrywać się im z bliska. Starać się uchwycić ich piękno i ulotność. Marzy mi sie duży ogród z mnóstwem kwiatów, ziół i drzewek owocowych. I chociaż nie przepadam za pieleniem chwastów, owoce lubię na surowo a na ziołach się nie znam, to taki obraz kojarzy mi się z romantyczną sielanką, i leniwymi letnimi wieczorami, kiedy wszystko pachnie dwa razy bardziej:)
Tym czasem powoli zaczynam ponownie tworzyć biżu. Milo jest czasami usiąść na jakiś czas, i zrobić coś od początku do końca. A jeżeli chodzi o biżu, najpiękniejsze jest to, że efekt widać od  razu. Jeszcze nie zdążyłam  sfotografować niczego świeżego, więc dzisiaj coś jeszcze nie pokazywanego, ale też nie całkiem nowego:)


Kolczyki nazwałam Golden Age:) Chyba przez te miedzianozłote kul. Okazało się, że po ich z oksydowaniu nie wyglądają już kiczowato, a nabrały natomiast takiej jakiejś dostojności. Z drugiej strony usłyszałam opinię, że pasowałyby świetnie do dziewczyna Bonda :] zawsze cieszą mnie wszystkie opinie i skojarzenia, bo to znaczy, że kolczyki przemawiają. Jakoś:) Dzięki więc za to, że jesteście i komentujecie. Wasza obecność jest dla mnie zawsze wsparciem, inspiracją i nieustająca radością. Więc dzięki jeszcze raz:)