piątek, 21 października 2011

zen

Ostatnio w ramach małego eksperymentu postanowiłam pobawić się farbami;) Gdzieś kiedyś widziałam kamyczki - pomalowane w różnorakie wzorki, i przyznam szczerze bardzo mi się to spodobało.  Jako element dekoracyjny wydawały mi się idealne, takie moje, naturalne. Ostatnio więc mając troszkę wolnego czasu, i kamieni morskich pod ręką postanowiłam spróbować. Przyznam szczerze, że było bardzo miło pobawić się farbami (ostatni raz miałam z tym do czynienia chyba w gimnazjum), efekt też mi się podoba, a chyba najwspanialsze w tym jest to, że naprawdę nie trzeba niesamowitych zdolności, żeby zrobić sobie takie małe cosie (wiem bo jeżeli chodzi o malowanie to zatrzymałam się w tej dziedzinie na poziomie gimnazjum;). Teraz tylko żałuję, że do Wrocławia wzięłam tak niewiele morskich kamyczków... W każdym razie, te gotowe leżą teraz obok laptopa, i są chyba moim takimi mini ogrodem zen, w otoczeniu mojego biurkowego "artystycznego" chaosu;)

7 komentarzy:

Tuome pisze...

przecudne ^^

Fabryka Spokoju pisze...

Faktycznie, bardzo klimatyczne te kamyki :) Kiedyś przywiozę sobie znad morza i na pewno też się tak pobawię :)

DeMonstra pisze...

Fantastyczny pomysł :) Uwelbiam takie zajecia,właśnie dzięki łatwości wykonania wiele zyskują.

Kasia pisze...

ciemny kamyk z chmurką super! :D

Princess i Princesa pisze...

Chmurka i serducho super, Ty to masz świetne pomysły! ściskam, Żania

Beaśka pisze...

Piekne, czarodziejskie:)

Mereo pisze...

Uwielbiam wszelkie kamyczki :) U mnie na parapecie, nad biurkiem, znajduje się obecnie około 20-30 kamyków różnej wielkości, poukładanych w rozmaite stosy :)