Otóż ceny tenshy w Polsce moim zdaniem są zabójcze, a na dodatek ostatnio jeszcze znaczeni podrożały. Niestety nie umniejsza to mojego uwielbienia dla tych korali. Postanowiłam więc być odrobinę sprytniejsza od SYSTEMU i zamówiłam ogrom (jak na moje standardy) tego japońskiego akrylu prawie, że tak powiem, u źródła:) Po ponad miesięcznym oczekiwaniu wreszcie do mnie dotarła:) Na razie ograniczyłam się do zrobienia koralikom bardzo niewyraźnych romantycznych zdjęć, ale może niedługo wena przyjdzie i coś z nich powstanie.
W każdym razie nawet koperta wyglądała trochę orientalnie;)
Najzabawniejsze jest to, że przesyłka (chociaż szła trochę ponad miesiąc) kosztowała mnie prawie tyle samo ile tani kurier kosztuje w Polsce;)


