czwartek, 3 marca 2011

archeologicznie


Dzisiaj będzie troszkę na temat moich studiów i pisania pracy magisterskiej. Przesiadując ostatnimi czasy w bibliotece jestem niejako zmuszona przeglądać masę archeologicznych magazynów w poszukiwaniu interesujących mnie artykułów. Dotyczy się to również tych nie pierwszej świeżości. Okazało się, że przeglądając te tomiszcza można natrafić czasami na dosyć ciekawe sformułowania, zdjęcia i nie tylko. Jednym z moich ulubionych "znalezisk" było wydrukowane na pierwszej stronie ogromne zdjęcie Stalina z notką o tym, iż  "nasz wielki ojciec odszedł...". Po czym dopiero na następnych stronach można było odnaleźć właściwą, archeologiczną treść.
Co do zdjęcia u góry, po prostu musiałam zrobić fotkę ;) Zdjęcie pochodzi jeszcze z Czechosłowackiego magazynu ( bodajże z lat 60 ) i ukazuję stanowisko archeologiczne (oraz pracę na nim;). Otóż jeżeli ktoś wyobrażał sobie pracę archeologa jak z Indiany Jonesa, to muszę rozczarować. Zdjęcie rozbawiło mnie, gdyż praca archeologa wygląda właśnie tak jak na nim. I to w czasach dzisiejszych (sic!) Jest pole, są łopaty, czasami zamiast ludzi ze wsi zatrudniani są studenci (ale też często podpierają się na łopacie) a obok pracujących przechadza się wolnym krokiem archeolog (często w kapeluszu:). Oczywiście są odstępstwa od reguły i parę technologicznych udogodnień, jednak w 90% łopata jest głównym narzędziem archeologa na wykopaliskach;)
Muszę przyznać, że pisanie pracy magisterskiej jest troszkę stresujące, ale odnajdywanie takich perełek zawsze pokrzepia;) Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tymi opowieściami. Następnym razem będzie już czysto biżuteryjny post, obiecuję !:)

*** na koniec jeszcze moje biblioteczne stanowisko;) ***