czwartek, 28 lipca 2011

B.


Naszła mnie dzisiaj ochota na fotografowanie, więc chwyciłam aparat i akurat nawinął mi się mój pies^^ Postanowiłam więc ją ponękać, bo uważam, że moje zwierzę jest co najmniej słodkie i kochane. Zawsze jest głodna, nie cierpi być sama, no i jak się okazało strasznie trudno zrobić jej fotkę, bo gdy tylko zauważy wycelowany w nią aparat cieszy się okropnie, następnie zaczyna być podejrzliwa, po czym czmycha gdzie pieprz rośnie. Żeby ją zbytnio nie maltretować, skończyło się wyłącznie na paru ulotnych ujęciach. Kto wiem, może jeszcze kiedyś, gdy będzie słodko i niewinnie odpoczywała w cieniu drzew, podkradnę się, i uda mi się zrobić jeszcze parę fotek...



 A tak o samym psie, to jest to labrador^^ o dźwięcznie brzmiącym imieniu Brenda (chociaż oczywiście nikt już na nią tak nie mówi, a w zamian, w użyciu jest mnóstwo zdrobnień i przezwisk;)