piątek, 7 października 2011

miechunka:)



Zauroczyły mnie te małe pomarańczowe lampioniki.  Nigdy nie znałam się za bardzo na roślinach, dlatego teraz z przyjemnym zaskoczeniem odkrywam coraz to ciekawsze okazy. Miechunkę (bo podobno tak się nazywa) widziałam już w wielu przydomowych ogródkach we Wrocławiu, jednak, no nie wypada jej zrywać komuś obcemu sprzed domu;) Dlatego ogromnie się ucieszyłam kiedy wracając ostatnio ze spaceru zauważyłam roślinkę po prostu na mało uczęszczanej dróżce (fakt nie daleko rosły one na czyimś ogródku, ale ta jedna i niewielka była już na ziemi niczyjej). Zerwałam, i teraz owocek (czy może kwiat?) leży sobie koło komputera, wnosząc miły październikowy akcent do mojego artystycznego chaosu. Żałuję tylko że w środku owocku nie mam małego świetlika który zapalałby od czasu do czasu od wewnątrz pomarańczowy lampionik...