sobota, 15 października 2011

przedpołudniem...


Chwila sobotniego przedpołudniowego relaksu. Brakuje mi trochę spokojnych chwil z książką i kubkiem gorącej kawy. Kiedy nie muszę się martwić niczym ważnym czy tez mniej ważnym. Z mlekiem do kawy w lodówce, cicho wiejącym wiatrem za oknem, i parom ciepłymi promieniami słońca, ogrzewającymi mi stopy. Z pomysłem na dzisiejszy obiad, Adele śpiewającą w tle (od wczoraj mam juz jej całą dyskografię;) i delikatnym zapachem magnolii przemieszanej z wanilią...