sobota, 15 października 2011

przedpołudniem...


Chwila sobotniego przedpołudniowego relaksu. Brakuje mi trochę spokojnych chwil z książką i kubkiem gorącej kawy. Kiedy nie muszę się martwić niczym ważnym czy tez mniej ważnym. Z mlekiem do kawy w lodówce, cicho wiejącym wiatrem za oknem, i parom ciepłymi promieniami słońca, ogrzewającymi mi stopy. Z pomysłem na dzisiejszy obiad, Adele śpiewającą w tle (od wczoraj mam juz jej całą dyskografię;) i delikatnym zapachem magnolii przemieszanej z wanilią...

7 komentarzy:

Dzosefinn pisze...

Ah... przynajmniej ty masz miłą sobotę :). Zazdroszczę :)

Piwi pisze...

Również uwielbiam Adele. Mogłabym jej słuchać godzinami. ;) Wspaniała artystka.

anuk_pl pisze...

Oj tak, takie chwile wytchnienia, relaksu są bardzo mile widziane w zabieganej codzienności... :) Pozdrowienia :)

kasica53 pisze...

Ja już nie pamiętam, co to chwila relaxu! Nawet przy filmie coś dziubię.
Nie wiedziałam, że Adel ma więcej niż jedną płytę! To ostatnio moja ulubiona wokalistka - głos ma jak dzwon, a piosenki (zwłaszcza słuchane w słuchawkach na full) chwytają :)

Marzena pisze...

Tez tak lubię :D

Princess i Princesa pisze...

Co do Adelle to też mam już jej muzykę;-)oj tak nie ma to jak dobra książka, pyszna kawka i relaks, pozdrawiam, Żania

Renifer pisze...

A co czytasz? ;-)