Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my myself and I. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my myself and I. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2011



Na moim biżuteryjnym stoliczku bardzo często znajduje się więcej rzeczy niż powinno. Półprodukty mieszają się z suszonymi kwiatami i piórami, kopertki do pakowania z wizytówkami, nie wposminając już o ogromnie pięknych rzeczy, prezentów od "hendmejdowych" przyjaciół, czy laptopie. Zdarza mi się nawet przekąsić co nie co na moim stoliczku, przyznam jednak szczerze, że zazwyczaj powstaje z tego nieograniczony bałagan i haos nad którym cięzko jest zapanować, czasem jednak warto znaleźć i w bałaganie troszkę małej niecodziennej radości.  Zdjęcie przedstawia chwilę po konsumpcji kanapeczek i wypiciu kawki;) Niby nic, ale mnie jednak cieszą takie małe fragmenty codzienności)

wtorek, 18 października 2011

Czasami, żeby dobrze zacząć dzień potrzebny jest naprawdę DUŻY kubek gorącej kawy...
Miłego, słonecznego i przyjemnego wtorku Wam życzę, mam nadzieję, że będzie piękny i twórczy:):*

sobota, 15 października 2011

przedpołudniem...


Chwila sobotniego przedpołudniowego relaksu. Brakuje mi trochę spokojnych chwil z książką i kubkiem gorącej kawy. Kiedy nie muszę się martwić niczym ważnym czy tez mniej ważnym. Z mlekiem do kawy w lodówce, cicho wiejącym wiatrem za oknem, i parom ciepłymi promieniami słońca, ogrzewającymi mi stopy. Z pomysłem na dzisiejszy obiad, Adele śpiewającą w tle (od wczoraj mam juz jej całą dyskografię;) i delikatnym zapachem magnolii przemieszanej z wanilią...

czwartek, 22 września 2011

be light as a feather




Znalazłam je podczas spaceru parę dni temu. Było tak niesamowicie puszyste i miękkie że musiałam je zabrać ze sobą do domu. Początkowo miałam zamiar wykorzystać je do zdjęć biżuterii, ale skończyło się na osobnej sesji. Teraz co jakiś czas podrzucam je delikatnie i patrzę jak spokojnie, dostojnie i powoli opada na ziemię... 



:)

czwartek, 4 sierpnia 2011

no bo....

Dzisiejszy post miałam już napisać wieki temu, ale kompletnie wyleciało mi z głowy;) Otóż dostałam kolejne wyróżnienie, za które serdecznie chce podziękować Zuzie z tegóż oto uroczego bloga Myosthis (tak apropo jakiś czas temu odkryłam, że Myosthis znaczy niezapominajka). 

Zauważyłam ostatnio, że wiele blogowych rzeczy robię z opóźnieniem (czyt. odpisywać na mejla, wyróżnienia, komentarze), ale na swoją obronę chce powiedzieć, że to z prostej przyczyny mojego chaotycznego i roztrzepanego charateru. Mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam - czytam mejle - idę zrobić kawkę - wracam po pół godzinie bo zaczełam czytać książkę na tarasie - po czym widzę, że dostałam mejla o nowym komentarzu (tu bardzo się zazywczaj cieszę;)- chce odpisać ale kawka się skończyła więc lecę robić herbatę - wracam po dwóch godzinach bo trzeba było biec do sklepu po jajka, więc znowu wracam do kuchni tym razem znów po kawkę, wracam - i zaczynam pisać posta, ale telefon dzwoni... itd;) Końcem tej niekończącej się histori jest kolokwialnie mówiąc "walnięcie się w czoło" parę dni później bo zapomniałam podziękować za wyróżnienie, biżu które zrobiłam i miało być blogową nowością zostało zapomniane i zakopane w głębiach mojego komputera, a kawa którą właśnie zrobiłam zdążyła już wystygnąć więc trzeba zrobić nową, tylko że właśnie dzwoni ktoś do drzwi...

środa, 6 lipca 2011

midnight ...




Zazwyczaj nie robię kompletów;) ostatnio dosyć rzadko przyjmuje też zamówienia, przyznam się szczerze, bez bicia;), że kiedy muszę zamawiać materiały na wykonanie jakiegoś zamówienia to zawsze, że tak brzydko ujmę mam w plecy albo wychodzę na zero. Wina jest oczywiście tylko po mojej stronie, bo kiedy już zamawiam jakieś półprodukty, to zawsze się okazuję że muszę coś jeszcze zamówić, że coś mi tam jeszcze się przyda, no a obok którychś tam kamyczków trudno przejść obojętnie także też muszę je mieć;) Tym razem jednak skusiłam się, i wykonałam bransoletkę do TYCH kolczyków, na specjalne zamówienie. Mam nadzieję, że spodoba się zamawiającej Pani:)

P.S. Ahhh, jeszcze się pochwalę na koniec posta, jako że tak biadoliłam kiedy chodziło o prace mgr, że jestem już oficjalnie bezrobotną panią magister;) jadę więc teraz do domu rodzinnego na jakiś czas, odpoczywać w chwale i blasku;)

niedziela, 3 lipca 2011

następny kubeczek do kolekcji:)


Chciałam dzisiaj pokazać najnowszy koteczkowy kubeczek, który ostatnio dostałam (właśnie piję z niego aromatyczną herbatkę). Od razu mi się przeogromnie spodobał, chyba dlatego że to jak najbardziej hendmejd:) Uwielbiam jego wszelakie krzywizny:) Może, kiedy pogoda pozwoli obfotografuje go jeszcze raz, ponieważ okazało się jednak, że przy dzisiejszej pogodzie jedyne miejsce gdzie jako tako można było zrobić zdjęcia był parapet. Cały pokój zalany jest szarą ciemnością, za oknem natomiast chmury i deszcz. Siedzę wiec przed laptopem, jest po 12, a wszystkie lampy zapalone. Wydaje mi się jednak, że nawet taka pogoda ma czasami interesujące niuanse;)


kawałek jeszcze mojego okna (wyprowadzam się na jakiś czas z Wro juuuż za parę dni)


A tooo, proszę wszystkich to wielgaśna kałuża, którą widać z mojego okna;)
Mam nadzieję, że pomimo okropnej pogody będziecie mieli udaną niedziele:)

niedziela, 19 czerwca 2011

cicha zieleń...

Pogoda dzisiaj w kratkę, i muszę się cicho przyznać, że nawet mi się to podoba. Nie ma tłumów w parku, deszcz od czasu do czasu stuka w parapet okna, dzięki czemu powietrze jest przyjemnie chłodne (niestety nie jestem typem lubiącym nadmierne ciepło;), a co najważniejsze zieleń w parku zrobiła się wyjątkowo intensywna. Nie wspominając już o maleńkich kaczuszkach i kurkach wodnych (!) pływających po dzielnicowym stawie;). Tymczasem w parku przyjemna cisza i bujna zieleń w wielu odcieniach, czyli jest tak jak lubię najbardziej...

*** z serii jak się odstresować przed sesją i nie myśleć o magisterce w rozsypce***

poniedziałek, 13 czerwca 2011

chwile grozy

Przeżyłam ostatnio chwilę grozy kiedy w dwóch empikach pod rząd powiedziano mi że moich miedzianych drucików do owijania nie ma  i chyba już nie będzie. Mam nadzieję, że Panie obsługujące dział hendmejdowy po prostu nie wiedziały za bardzo o co mi chodzi, chociaż troszkę się tego obawiam tego, że w końcu wycofają ten produkt ze sprzedaży. Staram się też poszukiwać innych źródeł dostawy, ale jak na razie moja jedyna próba kupowania miedzi w internecie zakończyła się fiaskiem i zamiast miedzianego drutu dostałam jakiś taki dziwny, z pomarańczową powłoczką która po oksydowaniu zaczęła odpadać. Ale wracając do empików, znalazłam w końcu jeden gdzie jeszcze moje druciki były, i wydałam prawie wszystko co miałam w portfelu. Tym niemniej, mam zamiar tam wrócić, wykupić resztę, i żyć na zupkach chińskich przez następne pół roku^^

czwartek, 9 czerwca 2011

tear of nature...



Mam dzisiaj lenia do potęgi. Zrobiłam kawę, wzięłam notatki, siadłam przed komputerem z mocnym postanowieniem ciężkiej pracy i jedyne co zrobiłam to wypiłam kawę (po której ostatnio chce mi się spać;) Błądzę więc po internecie i staram się nie patrzyć na notatki które nadal przede mną leżą. Nawet naszyjnik, który zrobiłam specjalnie dla siebie już jakiś czas temu jakoś tak odzwierciedla mój leniwy nastrój. Chciałam żeby był prosty i uroczy;) przyznam, że nie wiem czy mi wyszło, ale to nic;) i tak będę go nosić^^ Tymczasem, czas na następną kawę, i na następne podejście do "ciężkiej pracy". Może tym razem się uda...

piątek, 3 czerwca 2011

blue...

A ja mam dzisiaj niebieskie paznokcie^^ kolor na jutro to ciemny szmaragd;) w kubeczku earl gray, na dobry początek dnia...