Ostatnio znów wkręciłam się w robienie pierścionków z serii "petite" zwanych przeze mnie petitkami;) Mam jeszcze troszkę w planach, tak jak i zakupienie sobie petitkowych lubisiów (chyba wszyscy znają reklamę "petitki lubisie, to wspaniałe misie" albo jakoś tak;), których w każdym razie nigdy nie jadłam. Od taka dziwna zachcianka, ale przyznam, że im ciemniej i zimniej się robi, tym bardziej mam ochotę na jedzenie aromatycznych/dziwnych/nowych dla mnie słodkości, i picie herbat we wszystkich możliwych smakach.

