Na moim biżuteryjnym stoliczku bardzo często znajduje się więcej rzeczy niż powinno. Półprodukty mieszają się z suszonymi kwiatami i piórami, kopertki do pakowania z wizytówkami, nie wposminając już o ogromnie pięknych rzeczy, prezentów od "hendmejdowych" przyjaciół, czy laptopie. Zdarza mi się nawet przekąsić co nie co na moim stoliczku, przyznam jednak szczerze, że zazwyczaj powstaje z tego nieograniczony bałagan i haos nad którym cięzko jest zapanować, czasem jednak warto znaleźć i w bałaganie troszkę małej niecodziennej radości. Zdjęcie przedstawia chwilę po konsumpcji kanapeczek i wypiciu kawki;) Niby nic, ale mnie jednak cieszą takie małe fragmenty codzienności)
