niedziela, 26 lutego 2012

słodziaki


Jakiś czas temu, taka refleksja mnie naszła, że jako przedstawiciel szeroko rozumianego rękodzieła troszkę nie wypada zamawiać  przeróżnych różności z Chin, bo chcąc nie chcąc produkowane tam rzeczy to przecież moja konkurencja (tak z przymrużeniem oka pisząc;) Jednak ostatnio znów nie mogłam się powstrzymać. Kiedy zobaczyłam te maleństwa stwierdziłam, że muszę je mieć, bez względu na to, jak je sporzytkuję. Nie dawno przyszła paczuszka z Hong Kongu a w niej m.in takie cudowności. Już powstały z nich kolczyczki. Pisze kolczyczki bo średnice mają dosłownie paru milimetrową, ale jeżeli chodzi o mnie to i nawet lepiej. Jakoś nigdy nie przepadałam za dużymi kolczykami sztyftami. Morał z tego taki, że i tak 3/4 półproduktów kupowanych w "sklepie za rogiem" i tak pochodzi z dalekiej Azji i od tego chyba nie uciekniemy. Ważne chyba co z tych półproduktów wykombinujemy;)
***
A tak przy okazji dzisiaj wieczorem postaram się dodać do sklepiku dużą ilość słodziaśnych kolczyków sztyftów właśnie z tych tu prezentowanych śliczności. Po okazyjnych cenach ^^

5 komentarzy:

barbaratoja pisze...

Kapitalne i jak tu się nie skusić;-)

Deilephila pisze...

Uwielbiam takie cudeńka:D

Princess i Princesa pisze...

Super pomysł Kochana, już nie mogę sie doczekać by zobaczyć te maleństwa w sklepiku, a co do majteczkowej wymianki- to są boskie te kosmetyczki, bardzo udana wymianka, ściskam popołudniową porą, Żania

kasica53 pisze...

Sklepi już zaliczyłam, ale jeszcze nie widzę nowości, więc na razie czekam :)

malagosia pisze...

Piękne te cudowności a majteczkowa wymianka kapitalny pomysł