Mam słabość do zimowej jarzębiny. Czerwone gronka pięknie odcinają się od błękitno czarnych konarów. W takie szarawo-deszczowe dni jarzębina jest chyba najbardziej intensywnym elementem miejskiego krajobrazu, a już na pewno najbardziej interesującą częścią mojego teraźniejszego podwórka:)
A co poza tym? Mam ostatnio wrażenie, że dni stają się znów coraz krótsze a nie odwrotnie. Brak czasu mogę jeszcze jakoś oszukać, wykraść parę chwil, ale niestety brak światła jest bezwzględny i nie mam jak robić zdjęć (co jest troszkę irytujące) Senna więc snuję się trochę po mieszkaniu w ten świąteczny dzień i co parę godzin nawadniam się kawą, chociaż przez to jaśniej raczej nie będzie. Mam wiec, w wyniku tego wszystkiego, w planach obejrzenie jakiegoś przygodowego filmu którego akcja rozgrywa się w jakimś wyjątkowo słonecznym kraju.
Mam nadzieję, że jeżeli u Was również jest szaro i ciemno to chociaż pada puszysty śnieg (za którym nadal tęsknie;)
