sobota, 4 grudnia 2010

książka na mroźne wieczory...


Jeżeli ktoś tu zagląda od czasu do czasu, to wie że mam ewidentną słabość do angielskiej literatury "romantycznej". Zawsze mam kłopot z nazwaniem jej ("wiktoriańska?, gotycka?;) W każdym razie ostatnio postanowiłam ponownie sięgnąć do Jane Eyre pióra Charlotte Bronte. Często się zastanawiam, która z bohaterek tych wszystkich angielskich romansideł lubię bardziej, i muszę przyznać, że Jane ma w tym rankingu specjalne miejsce. Nie wiem dokładnie dlaczego. Powodów jest mnóstwo. Zawsze podobały mi się najbardziej te heroiny, które musiały przebrnąć przez trochę przygód, by wreszcie zdobyć swojego ukochanego. I myślę, że Jane nie ustępuje tutaj sławnej Scarlett.  Może dlatego, że była całkiem sama, ale udało jej się przez to jakoś przebrnąć, i wylądować w bezbiecznym miejscu. Może dlatego, że podobno była mrocznym dzieckiem;] Na pewno była odważną kobietą, która sama musiała zarobić na swoje utrzymanie, a w tamtych czasach na pewno nie było to łatwe. W każdym razie powodów jest mnóstwo. A jako że zima jest mroźna i śnieżna, że szybko robi się ciemno  to książka i kubek gorącej herbaty z cytryną jest idealny jak dla mnie na takie mroźne wieczory. 
Tak powracając do takich książek zawsze zastanawiają mnie pisarki, które takie małe dziełka tworzyły. W czasie gdy zarabianie pieniędzy było w złym guście (no bo przecież trzeba było się urodzić bogatym), kiedy mężczyzna  był panem i władcą a kobieta miała być damą i ładnie wyglądać, to musiało być trudne.  W każdym razie nie będę tutaj streszczała fabuły, gdyż książkę dopiero zaczynam czytać, a nie całkiem pamiętam jak to wszystko szło. Gdyby ktoś kiedyś natrafił w księgarni na ten tytuł - to polecam. Poniżej troszkę rycin z jednej z pierwszych edycji tej książki. Cudownie byłoby mieć taką oryginalną, pierwszą edycję w domu:)









A już na sam koniec, chciałam Wam pokazać jeden z moich kubeczków. Jest maniaczką wszelakich naczyń służących do picia herbaty i kawy:) Gdybym mogła, miałabym ich tysiące, i każdy byłby inny:) W środku bardzo gorąca herbata z cytryną:)



6 komentarzy:

Wilk w owczej skórze pisze...

Ja się zaczytuję ostatnio w kryminałach Christie, niektóre wertuję kolejny raz :).

Kubek cudowny! Ten kot jest powalający! :)) Ja również jestem kubkową maniaczką, z tym, że już mi się w szafce nie mieszczą, więc muszę ograniczać ich kupowanie ;).

niebieskości pisze...

także lubię kubeczki :) ale herbata smakuje mi jedynie ze "szklanej szklanki" nie jakichś innych arco... Zastanawiałam się wcześniej dlaczego? i doszłam do wniosku, że w szklance inny jest proces zaparzania, szklanka nie przejmuje ciepła od wody, a kubek tak...takie są moje teorie :) czy jest ktoś kto je podziela i ma tak samo? :) Pozdrawiam

Krasnalka pisze...

jedna z moich ulubionych książek! :o) odnośnie gatunku, to jak najbardziej książki sióstr Bronte to powieści romantyczne, tyle że napisane w czasach wiktoriańskich. Gotyckie są bardziej "Wichrowe Wzgórza" Emily niż "Dziwne losy Jane Eyre", chociaż w powieści Charlotte też odnajdziemy elementy gotycyzmu. tak to już jest z gatunkami, że lubią się mieszać, zwłaszcza na przełomie epok.
pozdrowienia! :o)

Kica pisze...

Tak właśnie mi się wydawało że to wiktoriańskie powieści:D Miło wiedzieć, że jest między nami ekspert:D:D:D i że nie tylko ja lubię takie książki hihi;)

Anonimowy pisze...

Myślę, że może Ci się spodobać książka "Na plebanii w Haworth" - biograficzna, o siostrach Bronte i ich bracie Branwellu (bo miały też i brata, także piszącego). Napisana przez tłumaczkę i znawczynię klasyki angielskiej, Annę Przedpełską-Trzeciakowską. Niedawno było wznowienie, więc da się ją nawet upolować bez większych trudności (poza finansowymi). A rzuca trochę światła na to, jak wyglądało życie tej konkretnie pisarki...

Kica pisze...

:D Anonimie mój Drogi:) Właśnie zapisałam sobie tą pozycję na listę prezentów świątecznych i w tej chwili jest na pierwszej pozycji:D dzięki serdeczne:D