Dzisiaj zaszalałam wrzucając dwie pary kolczyków. Chyba dlatego, że są w miarę proste, ich zrobienie dało mi jednak chyba taką samą radość jak stworzenie jakiegoś tradycyjnego wrapka. Wystarczyło bowiem troszkę srebra, super prześliczne tenshe w których jestem totalnie zakochana, i wyszło coś fajnego, coś w czym dobrze bym się czuła na ulicy. Prostota niektórych rzeczy jest dla mnie czasami zniewalająca. Nie trzeba się głowić zbytnio, wystarczy parę prostych czynności i wszystko układa się harmonijnie w jedną całość:)
Co do kolczyków, jestem fanką dużych oryginalnych kolczyków, nie ma czego ukrywać, jednak takie maleństwa wydają mi się odpowiednie, na taki zwykły dzień, kiedy człowiek chce sobie po prostu pospacerować po parku w spokoju, popatrzeć na ćwierkające ptaszki i dać się ogrzać słońcu;) Od czasu do czasu lubię stworzyć coś bardziej dyskretnego w swojej specyficznej urodzie:)

