sobota, 10 września 2011

...


Ostatnio zauroczyły mnie totalnie słodkie kwiatuszki gipsówki. Pojawia się ostatnio chyba na wszystkich moich biżuteryjnych zdjęciach i wydaje mi się, że nawet się jakoś wpasowuje w mój klimat. Spodobała mi się aż tak bardzo, że zrobiłam sobie z niej mały bukiecik żałując tylko że nie mam jej akurat więcej, by zrobić większy. Roślinka podbiła moje serce natomiast tym, że po wysuszeniu wygląda prawie że identycznie jak żywa roślina (a wiadomo, że z podlewaniem itp u mnie kiepsko;) Stoi więc sobie tak w wazoniku, z paroma gałązkami wrzosu, i tylko przestawiam ją z jednego miejsca na drugie, bo mam ochotę ciągle na nią patrzeć. Chyba dlatego że ma dla mnie jakiś taki letni urok, pełni słońca, dzikiej łąki. A lato już ucieka, powoli ale uporczywie. I przyznam szczerze, że trudno mi powiedzieć, czy czekam na złotą jesień, czy już tęsknie za lenistwem lata...

2 komentarze:

Ludkasz pisze...

Przepiękne zdjęcia:) Też lubię gipsówkę:) I zdecydoowanie czekam juz na lato;)

malla pisze...

o jak ładnie :)