poniedziałek, 26 września 2011

drewniane





Sfotografować te biżuty było okropnie trudno. Chociaż na żywo wyglądają znacznie lepiej, zrobić tak, żeby  ładnie wyglądały na zdjęciu, żeby było widać wypalone miejsca i detale chyba po prostu się nie dało. Ale i tak jestem z nich okropnie dumna ponieważ wykonałam je całkowicie od podstaw (kiedy zobaczyłam ile kosztuję już wycięte drewniane elementy na kolczyki stwierdziłam że to stanowczo za dużo i zaopatrzyłam się we własne drewienko z którego później powycinałam i oszlifowałam te oto kształty;), no i na żywo i na człowieku naprawdę ciekawie i fajnie wyglądają. Tak etnicznie bym powiedziała. No ale cóż, będę nadal ćwiczyć, i może za jakiś czas pokaże coś jeszcze;) Na razie mam w planach zrobienie paru miedzianych listków, no bo przecież już kalendarzowa jesień nadeszła. Dębowe już mam na stanie. Teraz marzą mi się klonowe i wierzbowe, więc mam cichą nadzieję, że nie wpadnie mi jakiś nowy pomysł w trakcie i listki nie odejdą na dalszy plan...

7 komentarzy:

KRÓFKAEM pisze...

bardzo dobry pomysł, fakt na zdjęciach wychodzą różnie ale to pierwsze oddaje najlepiej zarys wypalenia. Też o tym kiedyś myślałam tym bardziej że kiedyś mój ojciec zajmował się wypalaniem obrazków i różnych innych rzeczy w drewnie :) pozdrawiam M.

mcdulka pisze...

dziewczyno skad Ty masz tyle energii, czasu i nowych pomyslow?????????????
normalnie mnie zaskakujesz co chwil kilka :)
buziole
Mcdulka

Ewa pisze...

Cudne są, jeśli na żywo są jeszcze ładniejsze to nie wiem jak to możliwe :) Nawet nie wiem które ładniejsze.

Zielona pisze...

Piękne ♥

Tuome pisze...

piękne oba, chociaż czerwone bardziej mi się podobają (o dziwo, bo za czerwonym kolorem jakoś specjalnie nie przepadam :P)

takie tam pisze...

Gratuluję pomysłu!!! Wspaniałe oryginały!!! :)

Kasia pisze...

interesujące! czekam na więcej wytworków wypalanych :)