Zawsze fascynowały mnie zdjęcia różnorakich roślin na których widać było ich wnętrze. Każdą linię, żyłę, komórkę. Gdzieś, kiedyś, w jakimś magazynie zauważyłam czarno-białą fotkę kwiatu, na którym było widać całką jego strukturę, i do dziś żałuję, że nie wycięłam jej i nie powiesiłam nad łóżkiem;) Wspomnienie poszło w chwilową niepamięć, aż do dzisiaj gdy buszując w internecie spotkałam się z podobnym fotograficznym eksperymentem, i naszła mnie prosta acz wspaniała myśl, że może wystarczy takie naturalne coś lekko podświetlić i będzie wszystko widać? Wyciągnęłam moje stare, zasuszone jesienne liście, których używam czasami jako eksponatu do biżu zdjęć, i oto co wyszło. Od dzisiaj więc, zakochana jestem bez pamięci we wszelkich wzorach które stworzyła natura, i kiedy jeszcze jakieś znajdę, na pewno je tu pokażę;)


