czwartek, 18 marca 2010

przebiśniegi

Kolczyki te zrobiłam już baaardzo dawno temu. Tak się jakoś ułożyło, że moje wyroby definitywnie wkładam tu w kolejnościc niechronologicznej. Dzisiaj więc kolczyki prościutkie, delikatne, niewielkie no i to co w nich najpiekniejszego - wiszące. Na zdjęciu tego oczywiście nie widać (nie opanowałam niestety następnego poziomu fotografii czyli "fotografowanie w różnych płaszczyznach", i po staremu wszystko po prostu leży;), ale na uchu wyglądają jak dla mnie bardzo ciekawie:) No i dlatego przebiśniegi że już widziałam pierwsze we Wrocławiu:) Wiosna idzie:)

2 komentarze:

Jagna pisze...

Rewelacyjne kolczyki... już od dawna ta technika bardzo mi się podoba, ale sama jakoś nie mam odwagi spróbować... więc naciesze oczy twoimi ślicznościami ;)
Pozdrawiam
Jagna

Anna pisze...

Ja mogę tylko wzdychać... Chętnie obejrzałabym ja na uchu :)