Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swarovski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swarovski. Pokaż wszystkie posty
sobota, 24 sierpnia 2013
winter lady
Niezbyt często używam kryształów Swarovskiego, jakiś czas temu skusiłam się jednak na zakup paru sztuk. Głównie dlatego, że musiałam sobie skomponować jakiś biżu zestaw na wesele znajomych, a kryształki swarovskiego mają w sobie ten błysk i odrobinę krzykliwości w sobie - dzięki czemu według mnie są idealne na wesele. A jak już kupuje, to tak zawsze wychodzi że raczej nie poprzestaje na 2 sztukach, i zawsze staram się znaleźć coś więcej. Zakupiłam więc miedzy innymi takie romboidalne kryształki. Głównie dlatego, że zauroczył mnie prosty i klasyczny szlif szkiełka. Kiedy jednak przyszło coś z niego "zrobić" miałam troszkę kłopotów by jakoś wkomponować go w druciany wisior. Ostatecznie wyszło coś takiego:)
***
I don't use Swarovski crystals often, but some time ago i finally bought some. Mainly, because i was searching or some nice jewelry supplies to make myself a set for my friend's wedding, and swarovski crystals have lots of dazzling and glamour - just perfect for wedding. Anyway, while i was buying crystals for myself, i decide to buy something more to create more things with this pieces. I decided to this crystals (i bought 2). Mainly because i love the classical and simple look of it, but in the same time, i had some problem to make something whit it. Finally this pendant was created. I hope you like it!:)
środa, 29 czerwca 2011
wreszcie coś nowego;)
Wreszcie udało mi się zrobić coś nowego. Powoli też zaczynam troszkę odważniej łączyć kolory. Powolutku, bo raczej nie jestem fanką dzikich połączeń, ale coraz bardziej podobają mi się różnorakie barwne mariaże. Tym razem więc kwarc z kryształkami swarovskiego. Mam nadzieję, że się pododają;)
wtorek, 17 maja 2011
ja i lutowanie
Chodzę dzisiaj cała w skowronkach, gdyż pierwszy raz udało mi się coś zlutować nie całkiem przez przypadek:) Moja historia z lutowaniem jest już wręcz stara. Pierwsze materiały kupiłam chyba z ponad rok temu. Próbowałam wiele razy i zawsze było to WIELKIE fiasko. Może raz z czy dwa coś tam troszkę mi się zlutowało, jednak totalnie nie umiałam powtórzyć tego drugi raz. A dzisiaj, nagle i nie oczekiwanie udało mi się. Co najbardziej zabawne za pierwszym razem i bez żadnych nieprzewidzianych niespodzianek. Wszystko zaczęło się od tego, że chciałam zrobić kolczyki koła. Miałam już pomysł na nie "bez lutowania", ale jakoś nie było on chyba zbyt dobry bo wszystko rozlatywało mi się w rękach. Pomyślałam więc, że może zobaczę, czy uda się zlutować, i po paru minutach miałam dwa miedziane koła:) Próbowałam nawet, czy może zaraz się wszystko nie rozleci, ale nie! trzyma mocno;) Jest to dla mnie całkowicie nie zrozumiałe, że przez ponad rok, od czasu do czasu, próbowałam, chciałam, starałam się, oglądała filmy na youtubie, czytałam o tym i nic, i nagle, kiedy już pogodziłam się z faktem, że nic z tego, udało się. I to dwa razy pod rząd;) Teraz boje się, że trzeci raz już nie wyjdzie;)
***
Z kolczyków też jestem zadowolona, ale staram się teraz wykombinować, jakby tu ładnie przedstawić biżutki "na człowieku";)
niedziela, 12 grudnia 2010
w turkusach
Dzisiaj prościutki naszyjnik w turkusach. No i z turkusów oczywiście. Staram się ostatnio ćwiczyć tworzenie takiej miedzianej siateczki na wszystkim czym mogę. W każdym razie jeszcze nie jest idealnie. Druga strona wygląda troszkę inaczej, przez co nie mogę się zdecydować jak pokazywać ten naszyjnik, tzn, którą stroną. Początkowo wybrałam pierwszą a później zaczęłam skłaniać się ku drugiej. No i dziękuję za komentarze pod ostatnim postem:*:*:* Cieplej mi się zrobiło na sercu wiedząc, że czasami również lubicie mnie poczytać:) Na koniec druga strona naszyjnika.
środa, 1 grudnia 2010
piątek, 22 października 2010
poplątane myśli
Czasami tak mam, że mam jakiś pomysł na kolczyki, coś co chciałabym żeby wyglądało tak jak sobie to wymyśliłam. I nic z tego nie wychodzi. Nie pamiętam już pomysłu na te kolczyki, po prostu podczas tworzenia zaczęły żyć swoim własnym życiem. Okazało że jedna dziurka jest za duża, druga za mała, w jedną da się włożyć drucik, a w innym miejscu MUSIAŁAM dać troszkę kryształków. I wyszły takie kolczyki. Swobodna impresja chwili. Mam takie dziwne wrażenie, że te wywijasy oddają kształt poplątanych w tamtym czasie myśli. Które nachodzą na siebie, tworzą się jedna z drugiej, nigdy nie przestają, ułamki chwil który udało mi się zapisać w miedzi. Może to z drugiej strony troszkę niedorzeczne, ale jestem romantyczką z natury, i lubię niedorzeczności:)
Z bardziej technicznych rzeczy, to co udało mi się w tych kolczykach zrobić tak jak chciałam, to przygotowanie miedzianej powierzchni. Zdjęcia nie oddają tego dobrze, ale jest przetarta, matowa, ma taki antyczny charakter. Troszkę się nad nią trzeba było napracować:) Baaardzo mi się taki wygląd miedzi podoba, ale muszę jeszcze pokombinować jak taką powierzchnie wyeksponować:)
A poza tym wszystkim ?Buziaki w te słoneczne przedpołudnie:*:*:* Dziękuję Wam przeogromnie za wszystkie komentarze które zostawiacie:) Jak zawsze jest dla mnie czystą radością je czytać:) No i udanego weekendu:) :*:*:*
poniedziałek, 18 października 2010
jesień:)
Po pierwsze:) Dzięki za wszystkie komentarze pod ostatnim postem:) Były po prostu cudowne, czytało je się wspaniale, no i miło jest wiedzieć, że nie tylko ja mam bałagan w "miejscu pracy" Także dziękuję wam bardzo, bez waz to miejsce nie miało by sensu:*:*:*
Po drugie, bo wydaje mi się, że dawno już nic nie pokazywałam biżutkowego - jesienne listki, proste, ale namęczyłam się przy nich. Tym nie mniej jestem zadowolona z efektu. Ostatnie tak mi jakoś liściaście - ciągle bym tylko robiła listki i listki. A na koniec mini bonus czyli niewielki tulipanowy wisiorek:)
A już tak na samym końcu to mam nadzieję, że weekend minął wam milutko i przyjemnie i pozwolił zebrać siły na caaały dłuuuugi nowy tydzień:)
poniedziałek, 4 października 2010
sowia rodzinka plus
Do rodziny dołączył ostatnio duży śnieżnobiały puchacz oraz niewielka błękitna sówka. Tak jakoś je polubiłam w pewien przekorny sposób. Brakuje mi bowiem ostatnio weny, powtarzam się, powtarzam wzory, szukam.
Chciałam Wam także bardzo podziękować za wszystkie komentarze. Cieszy mnie to, że może kogoś ta biżuteria zainspiruje, może komuś po prostu się podoba:) Chodziłabym dumna jak paw, gdybym tylko nie czuła ostatnio tej ciągłej powtarzalności;) A żeby spróbować się z niej otrząsnąć, stworzyłam kotka o czekoladowym sercu. Jest niesforny jak wszystkie moje miedzianozłote zwierzątka, i chyba dlatego pałam do nich jakąś taką sympatią. Po głowie chodzi mi koliber, ale jak na razie czeka cierpliwie na przypływ brakującej weny:) Buziaki w ten słoneczny dzień i .. kotek;)
czwartek, 16 września 2010
sówki
No i jest moja nowość:) Sówka jest trochę nieporadna, ale podobno z wiekiem to przechodzi;)
a dla wielbicieli sów niespodzianka;) http://www.ustream.tv/theowlbox
znalazłam ją ( tzn stronkę) jakiś czas temu na pewnym blogu, i jestem od tej pory nią ( i nie tylko;) zauroczona :)
Dzisiaj już bez kawy (skończyła się;), ale pozdrawiam cieplutko wszystkich pijących i nie tylko. Bez was blogowanie nie byłoby w ogóle warte zachodu.
a dla wielbicieli sów niespodzianka;) http://www.ustream.tv/theowlbox
znalazłam ją ( tzn stronkę) jakiś czas temu na pewnym blogu, i jestem od tej pory nią ( i nie tylko;) zauroczona :)
Dzisiaj już bez kawy (skończyła się;), ale pozdrawiam cieplutko wszystkich pijących i nie tylko. Bez was blogowanie nie byłoby w ogóle warte zachodu.
wtorek, 11 maja 2010
jesienne barwy
Tak się zastanawiałam i zastanawiałam czy dzisiaj coś pokazać, co dzisiaj pokazać, i co napisać pod postem. Nie wpadałam na żadną oryginalną myśl niestety, weny do tworzenia nie mam, czasu także zabardzo, więc pokazuję co zrobiłam już jakiś czas temu. Kolczyki były pierwowzorami srebrnych moich tworów, zrobionych w bardziej jaśminowych kolorach, które już pokazywałam:) Te egzemplarze są mniejsze, a kolorystyka jest bardziej jesienna moim zdaniem, cięższa, ale też chyba ma swój urok. A wszystko zaczęło się od tego że kupiłam jakiś czas temu niewielką ilość kamiennych kuleczek, i kiedy okazało się jak niewielkie i drobniutkie są pozostawała tylko jedna opcja - czyli wykorzystania je w taki sposób
Ziewam troszkę przed komputerem, deszcz za oknem, a powietrze duszne i wilgotne. Tak więc pozostaje mi tylko wypić kubek kawy (w moim ulubionym kubku, który może wam kiedyś pokażę bo jest co najmniej słodki i pocieszny;) i ruszyć na uczelnie w nadziei na jakieś szalenie interesujące wykłady (w innym wypadku pewnie ciężko mi będzie utrzymać "świeżość umysłu" ;) Więc chociaż już pewnie dosyć późno na takie życzenia, mam nadzieję, że dzień wszystkim minie przyjemnie pomimo pogody pozostawiającej wiele do życzenia. I dzięki za wszystkie komentarze - zawsze czytam je z radością:)
piątek, 30 kwietnia 2010
Gaja
Kolczyki zrobione już jakiś czas temu, chociaż cały czas gdzieś tam w przelocie powstają nowe rzeczy, które mam nadzieję, niedługo pokaże. Patrząc jednak na moje przeszłe prace, rozpoczęłam chyba mój okres "przyrodniczo-naturalny" ;) kolczyki wykonałam bodajże w dniu ziemi, żeby więc jakoś ten dzień ziemi nie przeszedł obok niezauważony kolczyki dostały taką dźwięczną nazwę. Poza tym jestem zauroczona tą zielenią która tak intensywnie rozwija się wokół mnie.
piątek, 23 kwietnia 2010
summer
Dzisiaj na szybko - ostatnie kolczyki z mojej kolekcji tenshy. Pierwsze zdjęcie, robiłam w czasie zachodu słońca dlatego może się wydawać takie ciepłe, ale że mi się podoba to wrzuciłam:) Drugie i trzecie już w normalnych warunkach.
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
violet
Troszkę się jeszcze męczę z tym srebrem. Nie jest jeszcze zbyt posłuszne. Natomiast jeżeli chodzi o Swarovskiego - nigdy nie podobały mi się te kolczyki gdzie był wielki błyszczący kryształ i bigle - były jak dla mnie zbyt wyzywające - jednak kiedy się już ponownie skusiłam na zakup kryształków, mając je w rękach, i pracując z nimi, muszę przyznać że mają swój swoisty urok. Troszkę jak dla mnie jarmarczny ale może właśnie o to chodzi.
A co do kolczyków - wyszły mi takie cosie. W kolorach ametystu (wreszcie dowiedziałam się że jest to odcień fioletu) oraz vintage rose (?). Jak dla mnie fiolet zawsze kojarzy się z fiołkami:)
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Modre Sny
No i następne próby w srebrze:) nie dodaje ich chronologicznie, gdyż jak wiadomo, swoimi początkami, tymi najnajwcześniejszymi nie zawsze warto się chwalić. Kolczyki jak już pisałam srebrne, nieoksydowane, z kryształkami swarovskiego (podobno imię pana Swarovskiego to Daniel, gdzieś tak ostatnio przeczytałam). Kolczyków nie oksydowałam. Wydaje mi się, że ta biała barwa srebra świetnie komponuje się z zimnym kolorem kryształków. Nie jestem fanką Swarovskiego, ale ten kolor przyciągnął mnie i zaczarował. Kryształki ślicznie mienią się w świetle, przez co ich kolor jest jeszcze bardziej intensywny i intrygujący :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














































