Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 marca 2012

antique...




Moja przygoda z blachą miedzianą sięga dosyć dawnych czasów.  Kombinowałam, próbowała, jeżeli coś mi wyszło to pokazałam, czasami moje "próby" lądowały w przypływie dzikiej rozpaczy i braku sił w koszu. Nie mogłam jednak znaleźć sposoby wykorzystania jej, który w stu procentach by mi odpowiadał. Który nie prowokował by mnie do wyrywania włosów z głowy i obgryzania paznokci (może troszkę przesadzam, ale chyba każdy wie o co chodzi). I kiedy na prawdę myślałam że się poddam (nie pomagały również uwagi mojeg lubego, który kiedy narzekałam na brak narzędzi, odpowiedniego miejsca, oświetlenia, aury, pogody,  itp podczas moich prób "pocieszał" mnie mówiąc, że złej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy, czy jakoś tak, nie jestem zbyt dobra w zapamiętywaniu przysłów;), coś wreszcie zaskoczyło. Spodobało mi się, tak po prostu, połączenie blachy z drucianymi zawijasami. I trzeba przyznać, że żadnych skomplikowanych narzędzi nie trzeba było mieć...

Zastanawiam się niekiedy, jak to jest, że czasami naprawdę nic się nie udaje, chociaż bardzo chcemy, to znowu po prostu przychodzi taki poranek, kiedy znów wszystko dobrze się układa. Miedź pracuje tak jak tego chcę, drut dobrze się kształtuje, a pomysły, idee, itp same przychodzą do głowy... Odpowiedzi niestety nie znam, chociaż bardzo bym chciała:)

Powracając jednak do biżu - niedługo pewnie pokażę nowe biżuteryjne tworki blaszano/druciane:)

sobota, 18 czerwca 2011

zakładeczki inaczej


O fotografii wiem naprawdę nie wiele, jednak jak można się przekonać na blogu, od czasu do czasu lubię zrobić zdjęcie a to kwiatom, a to kubeczkowi;) Postanowiłam więc, że jeżeli wynikiem tego ma być jedynie zapchane miejsce na komputerze to może by coś jednak spróbować z tym zrobić. Troszkę pokazać, obrobić,a nuż coś ciekawego może wyjść. Nie mam ambicji żeby wieszać swoje zdjęcia na ścianach w ramce, jednak myślę, że możliwości jest wiele;).  Z tego wszystkiego wyszły mi więc zakładeczki. Zrobione chyba tak po prostu dla zwykłej przyjemności, żeby włożyć w coś ręce, co nie będzie pracą mgr, i co będzie troszkę bardziej twórcze nić wkuwanie na pamięć na egzaminy i poprawianie owej nieszczęsnej magisterki. Zakładeczki wrzucam do sklepiku, a nuż się komuś spodobają, a jak nie, to z pewnością w wakacyjne chwile znajdę dla nich odpowiednie miejsce;)
 Tymczasem duchota za oknem, a mnie zjada powolutku sesyjny stres... Wszyscy mi mówią, że mam talent do tworzenia sobie problemów i stresowania się samym stresowaniem, więc może nie będzie tak źle, i faktycznie przesadzam;) jeszcze parę zbliżeń na kwiatowe zakładeczki (za tło posłużyła pościel z Ikei i Historia Religii;)



sobota, 12 marca 2011

bezkres błękitu


Czasami umiem stworzyć sobie całą masę niepotrzebnych problemów. Pstrykam palcem i pojawiają się jak na zawołanie. Te przyszłe, które jeszcze się nie wydarzyły, ale nadal mogą i straszą mnie swą mglistą realnością, te przeszłe, których konsekwencje może nadal czasami odczuwam. Zastanawiając się nad problemami teraźniejszymi muszę zastanowić się trochę dłużej. Bo właśnie w tej chwili, w tej sekundzie, kiedy otwieram szeroko okno żeby zaczerpnąć ciepłego wiosennego już prawie powietrza, kiedy podziwiam bezkresny błękit nieba i staram się spojrzeć słońcu prosto w oczy nie mam problemów. Żadnych.

Chwilę później przypomnę sobie o obowiązkach, o tym wszystkich co muszę jeszcze zrobić, o tym co mnie czeka. Ale fakt faktem - wszystkie one nie będą dotyczyły "teraz" ( z drugiej strony o jutro też czasami trzeba się zatroszczyć;). Ale w tej chwili, w tej sekundzie, teraz,  jak ktoś gdzieś kiedyś zaśpiewał  "oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba"