Chciałam, żeby miedziane druciki wiły się swobodnie na bazie jak bluszcz. Okazało się, że mam ostatnio wielką ochotę na odtwarzanie, a raczej imitowanie natury. Zakładam, że to przez zbliżającą się wiosnę. Jednak, o zgrozo, okazuje się, że w pamięci oprócz standardowych nazw kwiatów, oraz paru roślin z lekcji biologi z podstawówki nie wiele mam w głowie, jeżeli chodzi o rośliny. Wiem jak wygląda paproć, i klon (na dowód mam przecież klonowy naszyjnik), ale kiedy zaczęłam szukać w myślach innych gatunków bluszczu, na myśl wpadł mi tylko "trujący", i chyba wyłącznie dlatego, że był kiedyś, dawno dawno temu, epizod w którejś części Batmana ( ^^ ) , gdzie owa roślinka się pojawiła. Także, (jako że czasu wciąż brak, i zaczynam obawiać się, że trochę rzadziej będę musiała to zaglądać), mam już plany na wakacje:) zakupie sobie wielką encyklopedie roślin i ziół, wezmę koc, i będę piknikować na jakieś leśnej łące, w letnim popołudniowym słońcu, ze swoją nową książką ;)
Tym czasem na koniec posta dzisiejszego, kwiatowy kolczyki, które nazwałam goździkowymi:) Moim zdaniem odrobinę je przypominają;). Wreszcie również udało mi się uaktualnić mój drugi blog:) więc po wszystkie nowości zapraszam do
SKLEPIKU