Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 grudnia 2018

M.


Makbet... Mam do tej historii szczególny sentyment po niesamowitej ekranizacji z 2015. Film kompletnie wciągnął mnie i zaczarował. Ponowne przeczytanie po filmie oryginału było jak wisienka na torcie. Dlatego nie mogłam sobie odmówić przeczytania książki Jo Nesbo. Połączenie kanwy skandynawskiego kryminału z kanwą szekspirowskiej sztuki od początku wydawało mi się odrobinę niezwykłe, ale cóż, zaryzykowałam. Miałam głęboką nadzieję, że Jo Nesbo stworzy z tego coś mrocznego i intrygującego. Że stworzy swoją własną historię  gdzie dla uważnego czytelnika możliwe będzie odnalezienie makbetowskich elementów. 

Niestety, moim zdaniem J.N. za bardzo chciał być wierny oryginałowi. Skończyło się więc, według mnie przynajmniej na dziwnej adaptacji Szekspira. Fakt faktem w realiach współczesnych, z gangami, narkotykami i całą resztą, ale i tak wyszła z tego nienajlepsza kopia zamiast pasjonującego kryminału...

piątek, 14 grudnia 2018

Pierścienie...





Jestem już dosyć przyzwyczajona do pewnych wzorów i kształtów jeżeli chodzi o tworzenie biżu i czasem nie jest mi  łatwo wyjść poza te ramy. Jakiś czas temu stwierdziłam, że spróbuję, i że stworzę coś innego. Przegrałam na całej linie bo jak się okazało, mój naszyjnik przypominał wszystko oprócz dwóch listków które tak naprawdę chciałam stworzyć. No cóż, bywa. Pierścienie, które pokazuje wam dzisiaj powstały całkiem bez presji. Tak same z siebie. I co podkreślam (bo pewnie nie widać tego na pierwszy rzut oka;) są troszkę inne od tego co zazwyczaj robię. Czy warto było naciskać na siebie wcześniej, nie mam pojęcia. Ale pewnie byłoby fajniej gdyby wychodzenie ze strefy komfortu były łatwiejsze niż zazwyczaj jest... Koniec końców, mam nadzieję, że biżutki się podobają!

środa, 12 grudnia 2018

Ferdydurke!



Ferdydurke... To jest temat rzeka dla językoznawców, literaturoznawców i innych... znawców. Ja postanowiłam wrócić do tej książki, (którą chyba wszyscy studiowali dogłębnie w liceum) bo to przecież klasyka, którą każdy Polak znać powinien. Trochę z poczucia obowiązku, trochę ze świadomości, że ostatnio książkę polskiego autora czytałam, kiedy wciągnęłam się w Sapkowskiego, zaryzykowałam i zaczęłam czytać.

Nie będę się zagłębiać w niuanse, które nie do końca są dla mnie jasne. Dla mnie osobiście jest to książka skomplikowana językowo, którą czasem czyta się ciężko, czasem wręcz przeciwnie. Gombrowski zdecydowanie popisuje się, ale też i ma czym bo jego umiejętności językowe są naprawdę jak dla mnie niesamowite.
Z drugiej strony, kiedy ostatnio ktoś zapytał mnie o czym jest książka którą czytam, to nie umiałam odpowiedzieć. Fabuła tam nie jest ważna, takie mam wrażenie. Jest to parę punktów wokół których autor stworzył słowny wszechświat. Po przeczytaniu jednak, miałam wrażenie że jest to książka mądra. Pomimo całego wirtuozostwa słownego. Bo mówi o czymś co jest było i będzie aktualne. Każdy ma swoje maski, swoje "gęby". Z niesamowitą łatwością też przypisujemy je innym. To jak się zachowujemy jest zależne od tego kto nas obserwuje. My też oceniamy innych na podstawie tego co widzimy. Pytanie więc jest takie, kiedy jesteśmy tacy "na prawdę". Kiedy przestajemy grać i jesteśmy po prostu sobą. Moim zdaniem Gombrowski odpowiada - nigdy. 

piątek, 21 września 2018

...


Nie lubię niespodzianek (chyba) ale lubię być zaskakiwana. Zakończeniem książki, melodią, szczegółem. To takie moje przypomnienie, że świat jest piękny. Nieprzewidywalny. Trzeba tylko się zatrzymać i umieć to dojrzeć. Do dzisiaj nie wiem, co to za kwiaty na załączonym obrazku ale swoje zdziwienie pamiętam kiedy je dostałam, ponieważ wcześniej ich nie znałam, nie widziałam. Albo gdzieś tam kiedyś były koło mnie, po prostu ich nie zauważyłam...

***
I don't like surprises (I think) but I like the feeling of being surprised by. By the ending of the book, by melody, be detail. It's a kind of reminder for me that world around me is beautiful. Unpredictable. I just have to stop and see it. I still have no idea what kind of flower is in the photo, but I remember my astonishment when I got them. I hadn't known them before, I had't seen them. Or maybe they were around me, I just didn't notice them...

wtorek, 10 kwietnia 2018

:)


Przyzwyczajam się do wiosny * I'm getting used to the spring*
Dzięki jeszcze raz wszystkim za udział w zabawie!!!


nowy biżut z nowym granatem który przyjechał do mnie chyba z Indii* new jewelry piece with new garnet bead which arrived to me from India


słucham w kółko ostatnio*lately on repeat

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Poniedziałek


Lubię budzić się w biało opatulonym świecie, pić ciepłą kawę i słuchać zimowych melodii tak na dobry początek dnia. I chociaż fota wrzosu zrobiona była dawno to jakoś skojarzyła mi się z tym zimowym porankiem. 
I chociaż trochę ciężko ogarnąć się po weekendzie, to jednak nigdy nie miałam wiele przeciwko poniedziałkom. Zawsze to nowy dzień i nowy początek tygodnia, tyle nowych możliwości i okazji żeby stworzyć odrobinę swojej własnej magii, nie tylko biżuteryjnej. Musze tylko znaleźć w sobie siłę żeby zacząć...
xxx
udanego weekendu wszystkim życzę;*


I like to wake up and see world cover in white. I drink warm coffee, I listen to wintry songs just to start day in good way. I took this floral photo ages ago but it reminds me a little winter times.

It's little difficult to me to start the week again, but I don't have anything against Mondays. It's new day, new beginning of the week, and this gives me so many opportunities to create my own magic, not only in jewelry. I just have to find power to start...
***
I wish you all a beautiful new week:*

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

czwartek, 26 czerwca 2014

parę fotek z ostatniego tygodnia *few photos from last week

 Tą fotkę lubię najbardziej. Powstała dosłownie przed chwilką po całym dniu szarugi i ulewnych deszczów.
This photo I like the most. I made it few moments ago, lovely peaceful sunset after rainy and cloudy day.


letni kwiatuszek*summer wildflower



Nowe, piękne i błyszczące:) Przyleciały prosto z Indi i nawet jeżeli miną wieki zanim coś z nich powstanie to i tak nie żałuję że je nabyłam - malachit i onyks^^
New and shiny:) They came to me from India, and even if it will take ages for me to create something from them, i not regret this purchase - malachite and onyx^^

artefakty do biżu zdjęć * props for bijoux photos


chwila zabawy telefonem w oczekiwaniu na autobus* some photos i take during waiting for my bus

I na dzisiaj to tyle:)
And it's all for today:)